W końcu się doczekaliśmy! Zapowiedź 1.kolejki


Gdy 15 listopada 2020 roku PrefBud ogrywał Green Team, nikt nie mógł przewidzieć, że to będzie ostatni mecz w Strefie 6 na bardzo długi czas. Byśmy wrócili do gry musiało minąć ponad 5 miesięcy!

Nawiązując do powyższego, może to nawet i lepiej, że trochę się to wszystko wydłużyło – dzięki temu apetyt na grę będzie jeszcze większy, co przełoży się i na Wasze chęci i na frekwencję. A zaczniemy z wysokiego C, bo w pierwszej potyczce nowego sezonu obrońca tytułu czyli Green Team podejmie Beer Team. Ci drudzy bardzo korzystnie wypadli w trzeciej edycji wiosennego NLH CUP i to na pewno dało im podstawy by myśleć, że ich powrót na boisko w Woli może być bardzo przyjemny. Skład mają mocny, wszystkie nazwiska budzą respekt, aczkolwiek wiadomo – to wszystko trzeba jeszcze przełożyć na plac. W Green Teamie być może wielkich jednostek nie ma, ale za to śmiało możemy napisać, że pod kątem zespołowości, mało kto może się z nimi równać. To właśnie ona była głównym przyczynkiem do spektakularnego sukcesu, jakim było mistrzostwo w poprzedniej edycji i teraz również sprawi, że nie jeden mocniejszy na papierze zespół będzie miał kłopoty. Nie możemy jednak przejść obojętnie od osłabień, które wraz z wysłaniem nam składu przez Adriana Wojdę stały się faktem. Odszedł Michał Wróblewski, nie ma też Łukasza Kowalskiego, który jutro stanie zresztą po przeciwnej stronie barykady. I to może mieć wpływ na wynik niedzielnej potyczki, aczkolwiek wcale nie jest powiedziane, że musi. Bo serca mistrza nigdy lekceważyć nie wolno.

Sporych emocji spodziewamy się również w drugim starciu. Bad Boys zmierzą się w nim z PrefBudem, a więc będzie to konfrontacja trzeciej z piątą ekipą poprzedniej edycji. Wówczas w ich bezpośrednim meczu minimalnie lepsi okazali się Źli Chłopcy, ale równie dobrze tamten mecz mógł się potoczyć w drugą stronę. To była zresztą przypadłość PrefBudu, że większość spotkań „na styku” chłopaki nie potrafili przeciągnąć na swoją stronę. Czy teraz ta zła karta się odwróci? Jeśli marzy im się, by powalczyć o podium, to nie mają wyjścia. Tym bardziej, że sezon jest wyjątkowo krótki i każda strata punktów może się okazać decydująca. Ale oni to wiedzą. Rafał Kowalczyk nie zmienił zresztą za dużo w składzie zespołu, bo on ma świadomość, że jeśli wszystkie tryby w maszynie zaczną dobrze funkcjonować, to PrefBud może być nie do zatrzymania. Co na to Źli Chłopcy? Jak można się domyśleć – tutaj też obyło się bez kadrowej rewolucji. I dobrze, bo na ekipę z Ostrówka przyjemnie się patrzyło w drugiej edycji  i liczymy, że uda jej się ten trend utrzymać. Choć z PrefBudem to będzie mecz na totalnym styku i wcale nie musi wygrać lepszy, ale ten kto będzie miał odrobinę więcej piłkarskiego farta.

Zdecydowanego faworyta nie ma również pojedynek z godziny 11:00. A spotkają się w nim reprezentanci Lema Logistic i Retro. Chociaż gdybyśmy musieli tutaj kogoś wskazać, to ta szala minimalnie przechyliłaby się na rzecz Logistycznych a powodów byłoby kilka. Oni od pewnego czasu regularnie ze sobą grają i chociaż wyniki są różne, to jednak tego zgrania wciąż przybywa. Również skład zaczyna się krystalizować, czego z kolei chyba nie możemy napisać o Retro. Poprzedni sezon zaczynali w innym zestawieniu, potem zaczęło się dobieranie, pod koniec drugiej edycji ledwo uzbierali kadrę na ostatni mecz i ciekawe jakie Retro zobaczymy tym razem. Jedno, czego tej ekipie nigdy nie można było jednak odmówić, to konsekwencja w grze. Ta drużyna na boisku nie szuka kwadratowych jaj, tylko gra to co najlepiej potrafi – obronę i kontrę. I spodziewamy się, że taką taktykę przyjmie również za 24h, dlatego nie ma co liczyć, że w tym meczu padnie przesadnie dużo bramek. Oczyma wyobraźni widzimy raczej taktyczną potyczkę, szczególnie w pierwszej połowie. I dopiero gdy jednym lub drugim zacznie brakować sił, wtedy nastąpi rozstrzygnięcie. I coś nam się wydaje, że tymi którzy prędzej zaczną oddychać rękawami, będą właśnie Darek Rosłon i spółka…

Brak tlenu nie grozi za to uczestnikom następnej konfrontacji. Copa i HandyMan to ekipy które potrafią grać na równym poziomie od pierwszej do ostatniej minuty. Na to zresztą liczymy, bo przy założeniu, że jedni i drudzy zaprezentują swoje optymalne możliwości, to może być mecz kolejki. Nieprzypadkowo jednak trochę się tutaj asekurujemy, bo pewną niewiadomą stanowi dla nas HandyMan. Przede wszystkim – odszedł od nich Sebastian Sasin, którego zobaczymy zresztą po drugiej stronie boiska. Nie ma też Michała Kura, a jedynym wzmocnieniem jest Patryk Wieczorek. To oczywiście bardzo cenny nabytek, ale czy to wystarczy, by skutecznie postraszyć defensywę Copy? Mamy co do tego pewne rozterki, natomiast na korzyść Krzyśka Smolika i spółki działa to, że to rywal będzie tutaj prowadził grę i to on będzie się męczył w ataku pozycyjnym. Przynajmniej na to wygląda, chociaż patrząc na wynik jedynej jak dotąd potyczki jednych i drugich (10:2 w pierwszej edycji), to niewykluczone, że wtedy także w ten sposób zapowiadaliśmy to spotkanie, a ostatecznie Kopacze roznieśli Handy w pył. No nic – czas pokaże jaki to będzie mecz, ale nie ukrywamy, że liczymy na coś, o czym przyjemnie się będzie pisało w pomeczowej relacji.

Potencjał na „wisienkę na torcie” widzimy również w kolejnej parze – a stworzą ją zespoły AutoSzyb i Al-Maru. Ci drudzy zadebiutują w naszych rozgrywkach, ale jako ligowego beniaminka nie można ich traktować. Biorąc pod uwagę doświadczenie i sukcesy, to absolutna czołówka na piłkarskiej mapie naszego powiatu. Nie czyni to z nich jednak drużyny nieosiągalnej dla reszty stawki. I choćby AutoSzyby są tego dobrym przykładem, bo ostatnio dwukrotnie ograły Al-Mar w naszych wiosennych turniejach. Jednak nie możemy zapominać o dwóch rzeczach. Ekipa Marcina Rychty zdecydowanie woli dłuższe mecze niż takie 10-minutowe. No i po drugie – Szyby na NLH CUP korzystały z usług zawodników powyżej A-Klasy, a teraz takiej opcji już nie będzie. Chociaż skład ferajny Kamila Wiśniewskiego i tak jest bardzo mocny, bo oprócz tercetu Flak-Bajkowski-Zych, w kadrze znaleźli się również Rafał Mucha i Tomek Mikusek. Ta młodzież będzie stanowiła ogromne zagrożenie dla defensywy Al-Maru, aczkolwiek wcale nie jest powiedziane, że z tej rywalizacji wyjdzie zwycięsko. Rywale to bowiem stare, piłkarskie wygi i swój debiut w Woli Rasztowskiej będą chcieli zacząć od trzech punktów. Ale gdyby skończyło się remisem, to coś nam podpowiada, że chyba nikt by tutaj specjalnie nie narzekał.

No a teraz powoli wchodzimy na nieco mniej znane nam wody. O 14:00 dojdzie bowiem do konfrontacji dwóch absolutnych debiutantów w naszej lidze, bo zarówno w Al-Maju, jak i w AKS Elektro nie ma żadnego zawodnika, który wcześniej rywalizowałby w Strefie 6. Ale jako doświadczeni organizatorzy oczywiście mamy pewną wiedzę na temat obydwu zespołów, bo znamy ich z innych rozgrywek. Al-Maj przez kilka sezonów rywalizował w lidze ósemek i trzeba powiedzieć, że miał tam różne momenty. Raz grał lepiej, raz gorzej a problem polegał na tym, że praktycznie co tydzień zmieniał się skład. Teraz też jak spoglądamy na nazwiska, które wysłał nam Grzesiek Wojda, to owszem – kojarzymy je, ale w tej konfiguracji pewnie w niedzielę chłopaki spotkają się po raz pierwszy. W obozie AKS Elektro możemy raczej mówić o status quo. Gdy bowiem porównany ich skład z tym, którym rywalizowali w Nocnej Lidze Halowej, to w większości są to ci sami ludzie. To przede wszystkim koledzy z pracy, którzy po tygodniowej harówce chcą się zrelaksować podczas kopania piłki. Ale ponieważ wciąż trwają pertraktacje z kilkoma ciekawymi zawodnikami, to ten zespół możemy na razie skategoryzować jako nieobliczalny. Tym samym tego, że trzy punkty na pewno pojadą do Marek, wcale byśmy nie przesądzali.

A już zacieramy ręce na kolejny mecz premierowej serii. Wezmą w nim udział Show Team oraz Black Dragons Team. W teorii te zespoły niewiele łączy, wszak ci drudzy dopiero dołączyli do naszych rozgrywek i powinni być dla swoich rywali anonimowi. Ale nie są. Przemek Matusiak i spółka takie nazwiska jak Kuba Ratajczak czy Sergiusz Modzelewski pamiętają doskonale, bo to właśnie ten duet w znakomitym stopniu przyczynił się do legendarnego zwycięstwa The Naturatu nad Show Teamem w poprzednim sezonie. To była przepotężna niespodzianka, bo Show Team był po dwóch wygranych pod rząd i wydawało się, że jedyną niewiadomą jest to, iloma golami pokona drużynę Szymona Baranowskiego. Tymczasem doszło do sensacji. Dziś The Naturatu już w naszej lidze nie ma, ale czterech zawodników z jego kadry będzie w tym sezonie tworzyło trzon Black Dragons. Wcześniej chłopaki rywalizowali w lidze w Tłuszczu i szło im tam solidnie. Teraz chcą namieszać u nas i skoro tak, to nie wydaje nam się, by nazwa Show Team robiła na nich większe wrażenie. Ale radzimy im być ostrożnymi. Konkurenci nawet jeśli długo wracali do żywych po wspomnianej wyżej porażce, to mają w kadrze ciekawych graczy i będą dla nich równorzędnym przeciwnikiem. Poza tym może być w nich ta sportowa złość i chęć zadośćuczynienia rywalowi tego, czego sami doświadczyli z jego rąk przed kilkoma miesiącami. Dlatego przewidujemy, że w tym meczu nikt nikomu z wynikiem nie ucieknie, a na końcu cieszyć się będzie ten, kto w kluczowym momencie utrzyma nerwy na wodzy.

A najdłużej na swoje pierwsze spotkanie w trzeciej edycji przyjdzie poczekać przedstawicielom Box Gardy Marki i Joga Bonito. Ale jak to się ładnie mówi – ostatni będą pierwszymi, więc kto wie – może to właśnie o tej potyczce napiszemy najcieplejsze słowa w poniedziałkowym opisie? Na razie jest to dla nas trochę mecz-zagadka. Ekipę z Marek widzieliśmy jak na razie tylko raz – podczas jednego z naszych wiosennych turniejów. I wyglądało to w sumie tak, jak można się było spodziewać po zaledwie kilku wspólnych grach – czyli przeciętnie. Ale po pierwsze – nie grali w optymalnym składzie, a po drugie – czas gra na ich korzyść. Jutro to może być zupełnie inna ekipa, zwłaszcza że na liście jest sporo wartościowych nazwisk. Z kolei Joga zagra w  niedzielę bez swojego kluczowego gracza z ostatnich miesięcy. Mateusz Muszyński stał się pełnoprawnym członkiem pierwszej drużyny Marcovii, a ponieważ ten zespół rywalizuje w czwartej lidze, to udział Mateusza w Strefie 6 był wykluczony. No i oczywiście nie sposób nie zadać sobie pytania, czy bez niego ta drużyna jest w stanie zdobywać gole. A te będą bardzo potrzebne i chociaż z jednej strony brak popularnego „Muszki” stworzy szansę na bardziej zespołową grę, to dopiero za jakiś czas się przekonamy, czy Jodze wyjdzie to na plus. A pierwszy prawdziwy test już jutro i po nim będzie jasne, czy ten zespół będzie stać na coś większego, czy raczej przyjdzie mu z zazdrością patrzeć, jak o medale walczą inni.

Na koniec przypominamy, że po każdym meczu będziemy zbierać informacje od kapitanów, kogo wybrali na najlepszego zawodnika drużyny przeciwnej. Pamiętajcie też o wzajemnym szacunku – czy to do przeciwnika, sędziego czy kolegów z drużyny. Nie zapomnicie też wziąć udział w naszym typerze na Facebooku – TUTAJ. Aaaaa, no i zajrzyjcie do nas wieczorem, bo będziemy mieli coś fajnego do przekazania. Życzymy Wam udanej soboty i do zobaczenia jutro!

Inne Artykuły

Dodaj komentarz