Mecz ostatniej szansy dla Lemy. Zapowiedź 5.kolejki


Zbliża się kolejna seria gier, w której nie zabraknie hitów. 5 kolejka wyjaśni nam również, czy losy mistrzostwa na obydwu poziomach będą kwestią tylko dwóch drużyn, czy może jednak trzech.

Ale zanim wszystko wyjaśnimy, najpierw informacja dotycząca transmisji. Plan jest podobny do tego z ostatnich tygodni – by pokazać najwięcej jak się da. Czy pozwoli na to pogoda? Słońce będzie grzało, więc zobaczymy, ale trzeba być dobrej myśli. W najlepszym wypadku pokażemy wszystkie spotkania, w najgorszym tyle, na ile pozwoli sprzęt. Więcej informacji podamy w oddzielnym artykule.

Jeżeli chodzi o kursy na BETFAN, to tutaj nie mamy żadnej pewności, czy oferta się pojawi. Niestety liczba rejestracji po naszym ostatnim komunikacie nie wzrosła, więc trudno powiedzieć czy zostaniemy potraktowani priorytetowo przez bukmachera. Mimo wszystko zachęcamy, by zapoznać się ze wspomnianym komunikatem TUTAJ, jakkolwiek jeśli stan nowych kont nie ruszy, to prawdopodobnie będzie to ostatnia możliwość obstawiania meczów S6 na dłuższy czas…

Wstęp za nami, więc tak jak w dobrym opowiadaniu czas na etap pt. „rozwinięcie”. A jutrzejszą rywalizację rozpoczniemy od starcia z dolnych rejonów tabeli 1.ligi. I o ile mogliśmy założyć, że Lema będzie uczestnikiem tej strefy po czterech meczach, tak obecność w niej Black Dragons stanowi niespodziankę. Ale weźmy pod uwagę, że brązowi medaliści poprzedniej edycji nie mieli łatwego terminarza. Grali ze wszystkimi zespołami z TOP 3, gdzie w dwóch meczach byli całkiem blisko punktów, dlatego z ich dorobku nie można wyciągać za daleko idących wniosków. Teraz powinno już pójść z górki, chociaż to może być jedynie teoria. Przede wszystkim dlatego, że Lema to jak co tydzień drużyna-niespodzianka, aczkolwiek Emil Dobrygowski zdradził nam, że chłopaki mają już dość proszenia się o obecność i po prostu „kto będzie, to będzie”. Raczej należy się spodziewać Lemy w składzie zbliżonym do tego sprzed tygodnia, który mimo że był wąski, to zrobił co mógł w starciu z Szewnicą. A czy ta kadra wystarczy, żeby powalczyć z Black Dragons? Na pewno nie będzie łatwo, chociaż przeciwnicy też mają pewne problemy, bo wg naszych informacji – zabraknie podstawowego bramkarza Mateusza Przybińskiego, a między słupki wskoczy Serek Modzelewski. To może mieć znaczenie, zwłaszcza w sytuacji, gdyby kadra Black Dragons znów była okrojona. Jeśli jednak dojechaliby ci, których ostatnio rzadko widujemy w Woli Rasztowskiej, jak Mateusz Adamski, Mikołaj Brzeski, etc, to wówczas obecność Serka w bramce nie będzie miała większego wpływu na rezultat. Inna sprawa, że tak wczesna pora do gry, to nie jest to, za czym młodzi zawodnicy z Wołomina przepadają. No ale tutaj nie ma co narzekać, tylko trzeba przyjechać w możliwie najsilniejszym składem i wygrać ten ważny mecz. Nam zależy tylko na jednym – by to spotkanie doszło do skutku. By nikt nie zaspał i nikt nie odpuścił. Bo poprzednie starcie tych ekip niestety rozegrane nie zostało – zaplanowane na 13 czerwca 2021 zostało oddane przez Lemę walkowerem. Trzymamy kciuki, żeby nie doszło do powtórki z rozrywki.

O to, czy mecz się odbędzie, nie mamy z kolei obaw w drugiej parze. Szewnica nigdy nie składa broni, a już zwłaszcza w sytuacji, gdzie okazało się, że może powalczyć o coś więcej niż utrzymanie. A swoje do udowodnienia ma także Magnatt. Ekipa Radka Turowskiego w kompromitujący sposób oddała przed tygodniem zwycięstwo Al-Maj Car i pewnie część zawodników do tej pory się zastanawia, co to się stało, że się… popsuło 😉 No ale prawda jest taka, że Magnatt na razie zawodzi. Ale co innego przegrać mecz po walce, a co innego w taki sposób jak z PrefBudem, czy też w taki, jak w minioną niedzielę. Wydaje nam się, że w tym zespole trzeba użyć trochę mocniejszych słów, bo jednak Magnatt to marka i nie można rozmieniać jej na drobne. Dlatego spodziewamy się, że ten zespół pokaże inne oblicze za 24h, tym bardziej, że przeciwko Szewnicy trzeba dać z siebie maksa, żeby myśleć o dobrym wyniku. Wszystkie niedoskonałości techniczne czy taktyczne, RDK nadrabia niesamowitą wolą walki, dlatego nam bliżej jest tutaj do zwycięstwa ekipy Marcina Białka. Przede wszystkim ta ekipa wydaje nam się bardziej poukładana, tutaj każdy wie co ma robić i za co jest odpowiedzialny, z kolei w Magnacie tego podziału obowiązków brakuje. A tutaj naprawdę jest kim grać! Bo nawet jeśli spotkanie z Al-Maj Car skończyło się głupią porażką, to tercetowi Markowski-Sadocha-Krajewski trzeba oddać, że fajnie współdziałał, że wspólnie stworzył wiele dobrych okazji i niejedna drużyna mogłaby Magnattowi takiego trio zazdrościć. Tylko co z tego. Klucz to defensywa, która funkcjonuje bardzo słabo i nie ma tam żadnej dyscypliny, w przeciwieństwie do Szewnicy. Jeśli to się jutro nie zmieni, to gracze w błękitnych koszulkach po prostu wypunktują drużynę z Wołomina. My liczymy jednak na wyrównane widowisko, po którym wreszcie stwierdzimy, że Magnatt zagrał jak za starych, dobrych czasów. Bo na razie chłopaki nie dają nam ku temu okazji.

A kto wie, czy jutro przynajmniej srebrnego medalu na koniec sezonu nie zapewni sobie Al-Mar! Warunki są dwa – ekipa Marcina Rychty wygrywa z Al-Maj Car, a Autoszyby nie zdobywają kompletu punktów z PrefBudem. I tak na pierwszy rzut oka, to wygląda to optymistycznie dla aktualnych wicemistrzów rozgrywek, bo w swoim spotkaniu są zdecydowanym faworytem, a i PrefBudowi jest dużo bliżej do kompletu punktów aniżeli Szybom. Bylibyśmy tego scenariusza pewni, gdyby nie fakt, że Al-Maj Car w ostatnim czasie znacznie podwyższył loty i po dwóch wygranych z rzędu zameldował się na czwartym miejscu w tabeli. To jest idealna pozycja do ataku na podium i ciekawe, czy w obozie Grześka Wojdy mówi się o tym głośno, czy też do najbliższego spotkania podchodzi się jak do każdego innego. Ale na pewno warto tutaj przyjechać mocnym składem i powalczyć z Al-Marem. Bo nawet jeśli konkurent jest bardziej predestynowany do wygrania, to nie jest nieomylny. Zresztą markowianie w tamtym sezonie trochę postraszyli drużynę z Wołomina, bo jeszcze do przerwy sensacyjnie prowadzili z nim 2:1. No ale na początku drugiej połowy, markowianie mieli bardzo słaby okres, stracili trzy gole w krótkim ostępie czasu i o niespodziance mogli zapomnieć. Natomiast w opinii każdego Al-Maj Car to ekipa z którą gra się trudno. I jeżeli nie potrafi się ich złamać, wybić im z głowy marzeń o punktach, to potrafi się to skończyć bardzo źle. A choćby spotkanie sprzed tygodnia pokazało, że Łukasza Grochowskiego i spółkę nie jest łatwo sprowadzić do parteru. Przegrywać trzema golami na kilkanaście minut przed końcem spotkania, by ostatecznie wygrać różnicą dwóch trafień? Za to należy się szacunek. Poza tym Al-Mar nie będzie mógł skorzystać z Maćka Lęgasa, z kolei przeciwnik będzie miał do dyspozycji Darka Wasia, a więc podstawowego bramkarza. I gdy tak łączymy te klocki, to jawi się perspektywa na fajne i żywe spotkanie. I takie, w którym teoretyczny underdog będzie miał coś do powiedzenia. Dlatego bez względu na to, jaki kurs ustali BETFAN na Al-Mar, będzie to typ obarczony pewnym ryzykiem. Pewniaków szukalibyśmy gdzie indziej.

Najważniejsze pytanie dnia – czy Rambo powróci?

A czy warto go szukać w czwartym meczu? Jesteśmy przekonani, że wielu z Was znajdzie go w Tygłysach, które staną w szranki z Old Stars Team. Niby mamy tutaj do czynienia z dwoma drużynami, które sąsiadują ze sobą w tabeli i zajmują dwa ostatnie miejsca w hierarchii 2.ligi, ale to nie znaczy, że są na podobnym poziomie. Tygłysy to ekipa dużo bardziej doświadczona, która miała kiepski początek, ale na pewno jej zależy, by jutro dopisać do swojego dorobku drugie zwycięstwo. Jest na to bardzo duża szansa – śmiemy twierdzić, że jeżeli drużyna popularnego „Jaszyna” zagra tak, jak w spotkaniu z Show Teamem (nie licząc feralnego początku spotkania), to tutaj nie będzie wątpliwości kto jest lepszy. I w tym temacie niewiele zmienia dobra postawa Old Stars z Bad Boys. Bo paradoksalnie – przeciwko Złym Chłopcom jest się dużo łatwiej ustawić, bo ten zespół ma określony styl. Z kolei Tygłysy to zespół nieobliczalny, a przeciwko takim broni się znacznie ciężej. No ale pozostaje jeszcze kwestia personaliów, a wiemy, że w tym temacie w obozie Kamila Portachy niczego nie można przewidzieć. Z kolei po stronie Old Stars ma zadebiutować Kuba Godlewski, co na pewno będzie bardzo dużym wzmocnieniem defensywy ekipy z Kobyłki. I gdyby się okazało, że nie zabraknie również Marcina Marciniaka, Marcina Żywca i Michała Kura, to kto wie… Jednak podstawowa kwestia jest taka, żeby podobnie jak przed tygodniem, trzymać dyscyplinę w obronie. Rywalom absolutnie nie można dać się rozpędzić, bo jeśli Old Stars wejdą w wymianę ciosów, to Krzysiek Zych zrobi sobie na nich króla strzelców drugiej ligi. Należy grać odpowiedzialnie i wyjść z założenia, by przede wszystkim nie stracić, a dopiero w drugiej kolejności, żeby coś strzelić. Jeżeli te warunki zostaną spełnione, to są perspektywy na zacięty bój. Tylko że „Stare Gwiazdy” też muszą mieć świadomość, że po dobrym meczu ze „Złymi Chłopcami” każdy kolejny rywal będzie ich traktował poważniej. I chociaż z jednej strony to dobrze, to na boisku sprawy im nie ułatwi.

Skoro przy trudnych sprawach jesteśmy, to zadanie z gatunku piekielnie ciężkich czeka jutro AutoSzyby. I to z dwóch powodów – po pierwsze: ta ekipa będzie miała za rywala liderujący PrefBud. A po drugie – Szyby w tym sezonie poniosły już dwie straty punktów i jeżeli sytuacja się powtórzy, to niewykluczone, że na dwie kolejki przed końcem spadną z podium! To byłoby ogromny cios dla tej ekipy i chociaż wszystko pozostanie w nogach tej drużyny, to może się zrobić gorąco. Tylko czy uniknięcie takiego scenariusza jest w ogóle realne? Czy team Kamila Wiśniewskiego stać na to, żeby zatrzymać rozpędzonego obrońcę tytułu? Patrząc na dotychczasowe mecze między tymi ekipami, to odpowiedź brzmi TAK. Choćby w poprzedniej edycji, która skończyła się przecież mistrzostwem dla PrefBudu, Szyby wygrały z ekipą Rafała Kowalczyka 6:1. Ale nie zapominajmy, że ten wielki PrefBud dopiero się wówczas tworzył. Z tamtego spotkania nie można więc wyciągać za daleko idących wniosków. Prędzej możemy to zrobić na podstawie ostatnich meczów w wykonaniu braci Bajkowskich i spółki, a te były takie sobie. Z Black Dragons udało się wygrać dopiero w ostatnich sekundach, a z Al-Marem ta sztuka już się nie powiodła. I jest w nas pewna obawa, która być może towarzyszy też samym zawodnikom, że oni zdają sobie sprawę, że to znowu pachnie wyrównanym spotkaniem, które zakończy się nie po ich myśli. No ale nie przesądzajmy. Wiele będzie oczywiście zależało od PrefBudu. Ta ekipa w 4.kolejce zaliczyła drobne problemy, ale w kluczowym momencie pokazała klasę i odjechała Czarnym Smokom. Natomiast Black Dragons pokazali, jak trzeba grać z urzędującym mistrzem. Przede wszystkim zadbać o defensywę, zostawić tam dwóch, a może nawet trzech graczy i nie pozwolić się rozpędzić Damianowi Matuszewskiemu czy Patrykowi Czajce. Dopóki rywale mieli siły, to wyglądało to nieźle. Problem polega na tym, że Szyby nie od dziś lepiej atakują niż bronią. I nie ma żadnej pewności, że będą w stanie utrzymać dyscyplinę w swoich szykach defensywnych przez całe spotkanie. Takich wątpliwości jest pewnie więcej. Natomiast nawet jeśli wyżej oceniamy szanse PrefBudu, to jedno nie podlega dyskusji – AutoSzyby są w bardzo wąskim gronie potencjalnych pogromców tej ekipy. Oby to zaowocowało kapitalnym spotkaniem, po którym mistrz znowu będzie miał „ciepło”, a może nawet gorąco.

W szóstym spotkaniu 5.kolejki Wola Rasztowska stanie w szranki z Retro. Sytuacja jednych i drugich jest daleka od oczekiwań. Niby Wola jest na czwartym miejscu w tabeli, co może wizualnie nie wygląda źle, ale jeśli zobaczymy, że tę ekipę dzieli aż pięć punktów do Show Teamu, to jednak ocena ogólna jest zdecydowanie niższa. Kiepsko powodzi się również Retro. Zwycięstwo nad Old Stars i trzy porażki – to jest coś, czego nie można nazwać nawet planem minimum. Perspektywa walki o medali jest już bardzo odległa, no ale to nie oznacza, że spotkanie można sobie odpuścić. Niewykluczone zresztą, że spotykają się zespoły, których celem będzie właśnie czwarte miejsce, a przy bardzo szczęśliwych okolicznościach może trzecie. Ale jedno jest pewne – któraś z tych ekip w niedzielę pozbawi się całkowicie złudzeń. I niewykluczone, że będzie to Wola, bo jej skład na weekend zapowiada się średnio. Na ten moment może zabraknąć zarówno bramkarza, jak i kapitana – Mateusza Kowalczyka. Takich dziur nie da się załatać od ręki, z kolei Retro, w przeciwieństwie do składu sprzed tygodnia, tym razem szykuje wyjściowy garnitur. W sytuacji gdyby obie ekipy miały optymalną kadrę, to najbliżej byłoby nam do remisu. Ale jeżeli Wola faktycznie będzie musiała radzić sobie tak osłabiona, to jej szanse widzimy pesymistycznie. No bo czy poza Adamem Wypyskim, jest tam komu zdobywać gole? W Retro wygląda to znacznie lepiej, bo będą bracia Ryńscy, nie zabraknie Patryka Kukwy, więc zawodnik który stanie między słupkami Woli będzie miał co robić. To powinno w jakimś stopniu ustawić taktykę Woli Rasztowskiej na to spotkanie. Trzeba się po prostu zabarykadować, skoncentrować na własnej połowie a szans szukać w kontrach – inaczej tego nie widzimy. Problem stworzy się, gdy wynik przestanie się zgadzać. Wówczas nie wiemy, kto miałby wziąć odpowiedzialność na siebie i dać sygnał do odrabiania strat. Mimo wszystko liczymy, że miejscowi zdołają sklecić silniejszą ekipę, która spowoduje, że to nie będzie mecz, w którym będą walczyli o przetrwanie, ale taki, w którym będą mieli swoje argumenty. Ale na ten moment to jest wyłącznie wróżenie z fusów.

No i wreszcie nadszedł czas, aby zapowiedzieć być może hitowe starcie z 15 maja – niepokonani w 2.lidze Bad Boys zmierzą się z będącym w bardzo dobrej formie Show Teamem! Spodziewamy się, że duża część neutralnych kibiców będzie trzymała kciuka za obóz Przemka Matusiaka. Z prostej przyczyny – dzięki temu rywalizacja o mistrzostwo zaplecza elity zrobi się jeszcze ciekawsza i nie będzie wyłączną sprawą Bad Boys i OknoTech. Ale żeby do tego doszło, potrzeba jest długa droga. Bo owszem – Show Team gra dobrze, w dodatku chłopaki potrafią grać z drużynami teoretycznie silniejszymi, ale Bad Boys to jednak ogromne doświadczenie. Oni takich meczów już trochę w swojej przygodzie z piłką rozegrali i zdają sobie sprawę, że tutaj nieważny będzie styl, nieważne będzie sposób zdobywanych goli, ale liczyć się będzie wyłącznie to, by zdobyć jednego gola więcej niż rywal. Nasz bank informacji zdążył już się zorientować, że Bad Boys zagrają praktycznie w pełnym składzie – zabraknie kontuzjowanego Michała Szczapy, jak również Kuby Stryjka. Po stronie Show Team prawdopodobnie będzie pełna paka, co bardzo nas cieszy, bo jedni i drudzy nie będą mieli wymówek. I my już zacieramy ręce na potyczki Jarka Przybysza i Piotrka Stańczaka z młodymi, ale bardzo fajnie grającymi napastnikami Show Teamu. Trudno powiedzieć, kto okaże się w tej walce sprytniejszy, ale to nie będzie spotkanie z dużą ilością goli. Ranga spotkania zrobi swoje, początkowo obejrzymy konsekwentne ograniczanie ryzyka i dopiero po pierwszej bramce mecz nabierze rumieńców. Show Team powinien grać przede wszystkim szybko i płasko. Nie ma sensu próbować górnych piłek, bo rośli defensorzy Bad Boys wygrają każdy pojedynek na drugim piętrze. Zalecalibyśmy też sporo strzałów z dystansu, bo Bartka Woźniaka, czyli golkipera Złych Chłopców, jeszcze nikt w tym sezonie porządnie nie sprawdził. Złym Chłopcom doradzać chyba nie ma sensu – oni zawsze grają w bardzo podobny sposób i rzadko widzieliśmy, by dopasowywali się do gry przeciwnika. Zwykle robią wszystko tak, by to rywal musiał się zastanawiać, co teraz zrobić. A jaki będzie wynik? W ich jedynym bezpośrednim starciu w S6 dużo lepsi okazali się Bad Boys, triumfując 7:1. Ale obecny Show Team jest przynajmniej o klasę lepszy od tamtego. Dlatego nie wykluczamy, że rewanż za tamto spotkanie okaże się skuteczny!

Obrona Bad Boys będzie miała sporo do roboty z napastnikami Show Teamu.

Niewykluczone, że na mecz opisany wyżej wybierze się sporo przedstawicieli OknoTech. Chłopaki będą chcieli sprawdzić, jak biją się ich najgroźniejsi rywale w kontekście walki o tytuł, a potem to im przyjdzie powalczyć o piąte zwycięstwo z rzędu. Oponentem będzie Joga Bonito. Nie wierzymy, że kogokolwiek przekonamy, iż tutaj może być inny wynik niż ten, na który wskazuje tabela i wszystkie inne statystyki. Ale gdyby to było takie proste, to nie emocjonowalibyśmy się piłką nożną. Zawsze tli się ten pierwiastek nadziei, że drużyna słabsza zagra super mecz, a faworyt nie zaprezentuje pełni możliwości. Tylko że OknoTech na razie tych oznak słabości okazać nie chce. Co prawda był gorszy moment w rywalizacji z Show Teamem, ale oprócz tego drużyna Adriana Wojdy co mecz idzie jak po swoje i nie pozostawia złudzeń, kto jest lepszy. Różnicy nie robi jej też fakt, że co tydzień musi się zmagać z jakimiś nieobecnościami – kadra jest tak szeroka, że nie ma zawodnika niezastąpionego. Inaczej jest w drużynie Jogi. Tuta mamy kilku takich graczy, których nieobecność ograniczyłaby szansę na dobry wynik praktycznie do zera. Ale być może to ostatnie zwycięstwo nad Retro spowodowało, że ferajnie Bartka Brejnaka znowu się chce. Że w spotkaniu, gdzie nie mają nic do stracenia, są możliwości, by pokazać się z dobrej strony. Jeżeli wszyscy dojadą, jeśli bramkarz będzie miał dobry dzień, a skuteczność będzie wyższa niż zwykle, to OknoTech wcale nie musi mieć tutaj z górki. Podstawa to wytrzymać jak najdłużej bez żadnych strat i to, o czym zawsze powtarzamy w kontekście Jogi – nie dać rywalowi łatwych goli. Nie będzie wstydem wybić piłki, w sytuacji gdy do pressingu podbiegną Rafał Kudrzycki czy Piotrek Bielecki. Trzeba się nastawić, że takie sytuacje będą miały miejsce i się nie przejmować. Swoich szans szukać z kolei w kontrach i stałych fragmentach gry. Recepta wydaje się dość prosta, tyle że kilka zespołów próbowało już ją uskuteczniać i efektów nie było. Nie wykluczamy, że tu będzie podobnie, ale co innego przegrać starcie, gdy rywal zwycięstwo sobie wywalczy, a co innego oddać mu je na złotej tacy. I tego oczekujemy od zawodników Bonito, bo na coś więcej chyba jest dla nich trochę za wcześnie…

Na koniec przypomnienie, że cały czas możecie podawać swoje typy w Lidze Typerów na 5.kolejkę. Bez względu na to w którym momencie dołączycie do zabawy, to i tak macie szansę na wygraną – szczegóły TUTAJ. Nie zapominajcie też o kwestii parkingu – prosimy, by pozostawić drożną drogę do placu zabaw (tak jak to ma miejsce ostatnio). No i jeszcze jedno – otwarte jest już poidełko, z którego można korzystać i do czego zachęcamy.

Życzymy Wam udanej soboty i do zobaczenia jutro!

PS: lubisz nasze zapowiedzi? Polub je na Facebooku TUTAJ.

Dodaj komentarz