Magnatt pierwszą ofiarą Old Stars? Zapowiedź 2.kolejki


Zbliża się weekend, co oznacza że przed nami kolejnych 8 potyczek w tej edycji. I chociaż na pierwszy rzut szlagierów brakuje, to nie oznacza, że taki się nie wyklaruje.

Wstęp do zapowiedzi tradycyjnie poświęcamy transmisji. Prognoza pogody na jutro znowu jest średnia, ale chyba ciut lepsza niż ostatnio. To daje nadzieję, że puścimy Wam na żywo wszystkie spotkania. Jeśli będzie kropiło, to damy radę, gorzej gdyby padało tak jak ostatnio. Wieczorem poinformujemy na stronie jaka jest decyzja.

Transmisja jest niepewna, za to pewne są kursy na BETFAN. Nasz ligowy bukmacher wrzucił już ofertę na drugą kolejkę (więcej informacji TUTAJ), co oznacza że macie duuużo czasu na skuteczną analizę. Pamiętajcie, że rejestrując się przez link TUTAJ z kodem STREFA6, wspomagacie nasze zmagania.

Dobra, sprawy poboczne na bok, czas przyjrzeć się meczom! Zaczynamy o 9:00 i o tej godzinie na obiekcie rozgrzewać się będą już OknoTech oraz Show Team. Będzie to starcie debiutantów, bo przypomnijmy, że jedni i drudzy awansowali do elity właśnie w poprzednim sezonie i były to dwie, zdecydowanie najlepsze drużyny na zapleczu ekstraklasy. W ich bezpośrednim pojedynku też było ciekawie, bo OknoTech początkowo miał dużą przewagę, ale potem Show Team zaczął doganiać i niewiele zabrakło, żeby urwał punkty przeciwnikom. A jaki mecz zobaczymy tym razem? Na pewno jednym i drugim nie zabraknie determinacji, bo nie zapominajmy, że debiut tych drużyn w 1.lidze nie był najprzyjemniejszy. Co prawda sama gra była niezła, ale w parze z nią nie poszły punkty. A druga porażka z rzędu może spowodować, że komuś zacznie się robić ciepło. Oknotech zapowiada lepszy skład niż ostatnio – dojedzie wielu zawodników, których z różnych przyczyn zabrakło przed tygodniem. Show Team też ma dysponować konkretną kapelą, tylko ciekawe czy pojawi się Radek Wiśniewski, którego brak przed tygodniem był mocno odczuwalny. Przy założeniu, że tutaj obydwie strony będą dysponować wyjściowym garniturem, spodziewamy się fajnego, otwartego widowiska. Byle tylko Show Team nie przespał znowu początkowych fragmentów. Tak było w ostatnim meczu tych zespołów i tak też było przed tygodniem. Jeżeli uda się od razu wejść na najwyższy poziom koncentracji, to niewykluczone, że to Przemek Matusiak i spółka posmakują pierwszoligowych punktów jako pierwsi z tego duetu.

Doświadczenie Grześka Konopki przydałoby się w rywalizacji z Show Team.

Całą pulę ma już na swoim koncie Al-Mar. Ale paradoksalnie ta ekipa nie była zadowolona ze swojego występu w pierwszej serii i wie, że musi wejść na znacznie wyższy poziom, jeśli marzy, by w tym sezonie zdetronizować PrefBud. Na szczęście los na razie jest łaskawy dla ekipy Marcina Rychty, bo następnym rywalem jego drużyny będzie Al-Maj Car. A gdy te drużyny się spotykają, to trzy punkty zawsze jadą do Wołomina. Czy w tej kwestii coś się może zmienić? Patrząc na postawę markowian przed tygodniem, to dochodzimy do wniosku, że będzie o to bardzo ciężko. Ferajna Grześka Wojdy została rozbita przez AutoSzyby i nie zaprezentowała nic, z czego była znana z wcześniejszych sezonów. Jak na to, co ten zespół potrafi, to brakowało wszystkiego. Ale może stanowi to dla Al-Maj Car pewnego rodzaju nadzieję? Bo czy da się zagrać drugi tak słaby mecz z rzędu? Wydaje nam się, że oni muszą zaprezentować się lepiej, natomiast pozostaje zupełnie oddzielną sprawą, czy to wystarczy, by powalczyć z niedzielnym oponentem. Al-Mar w swoim pierwszym spotkaniu w sezonie zaprezentował dwie twarze – ta z pierwszej połowy, gdzie kontrolował przebieg meczu i prezentował się solidnie, i ta z drugiej połowy, gdzie kompletnie się pogubił i dość szczęśliwie uratował zwycięstwo. Coś takiego nie może się powtórzyć. To jest balansowanie po bardzo cienkiej linie i to bez względu na klasę przeciwnika. A Al-Maj nie ma tutaj nic do stracenia i spodziewamy się, że poprzeczkę zawiesi wysoko. I nawet jeżeli na niespodziankę to może nie wystarczyć, to Al-Mar nie ma co liczyć, że końcówka tego starcia będzie spokojna.

Swoje problemy ma również Drink Team. 0 punktów, 0 bramek i tak się zastanawiamy, jak będzie wyglądał skład tej drużyny w najbliższy weekend. Bo chyba nie ma się co łudzić, że do gry znowu będzie 15 zawodników. Tak było tydzień temu, ale domyślamy się, że w takim systemie gry, gdzie grasz tylko kilka minut i musisz ustąpić miejsca kolejnemu, nie każdy dobrze się czuje. Co więcej – taki przesiew zawodników może by się nawet przydał, żeby wykrystalizowała się stała grupa 9-10 graczy, której dzięki temu łatwiej się będzie zgrać. Czy tak będzie – dowiemy się jutro. Szeroki skład ma też FC Radzymin. Tutaj także ta skala umiejętności jest różna – mamy zawodników bardzo dobrych, ale jest też taka grupa, która stanowi tylko uzupełnienie. Natomiast FC Radzymin trzeba pochwalić za to, że traktują rozgrywki poważnie. Już zamówili nowe stroje, już pokusili się o kolejne wzmocnienia, a przecież w zanadrzu mają jeszcze kilku ciekawych graczy, którzy nie pojawili się w minioną niedzielę. To wszystko powoduje, że w tej parze ekstremalnie ciężko wskazać faworyta. Nas kusi jednak, by postawić na obóz Roberta Kawałowskiego. Ten zespół na pewno sporo zyskał po premierowym spotkaniu i naszym zdaniem z meczu na mecz będzie coraz silniejszy. Przewagę tej ekipy widzimy również w grze do przodu, tym bardziej że po stronie Drink Teamu wyraźnie brakuje jakiegoś supersnajpera, który pociągnąłby wózek z bramkami. Jeśli więc szukacie na swoje kupony czegoś atrakcyjnego, to FC Radzymin może się do tego idealnie nadawać.

Teraz czas na chwilę szczerości. Jeszcze kilka miesięcy temu nie przypuszczaliśmy, że dożyjemy momentu w którym o spotkaniu Magnatt – Old Stars będziemy mówić w kategoriach meczu, gdzie wszystko może się zdarzyć. No ale w związku z wynikami, jakie w Strefie Szóstek osiąga drużyna Radka Turowskiego, doszło do sytuacji, gdzie Magnatt nie jest faworytem spotkania z zespołem, który nie zdobył jeszcze ani jednego punktu w swojej przygodzie z ligą w Woli Rasztowskiej. Bo nie jest. Wyobrażaliśmy sobie, że gdy ten zespół spadnie na drugi szczebel rozgrywkowy, to będzie tutaj rozdawał karty. Tymczasem już w pierwszym meczu po spadku, gracze z Wołomina zostali rozbici przez Retro. Znów popełniali te same błędy co zawsze i nic dziwnego, że przegrali bardzo wysoko. I naprawdę muszą wziąć się w garść, bo my nie wykluczamy scenariusza, w którym będą pierwszym zespołem, który straci punkty z Old Stars. Bo rywale to już nie jest ten sam zespół co w maju czy w czerwcu. Zostały poczynione wzmocnienia, zmienia się też sposób gry drużyny i to daje nadzieję, że właśnie 18 września będzie przełomowym dniem w historii „Starych Gwiazd”. To jest do zrobienia, zwłaszcza jeśli Old Starsi będą mieli wszystkich swoich najlepszych zawodników i zagrają mądrze. My na ich miejscu nie szukalibyśmy tutaj próby otwartej gry, ale raczej skupilibyśmy się na zaproszeniu rywala na swoją połowę i kontrowaniu go. Magnatt bardzo słabo wraca do obrony, a w drużynie z Kobyłki nie brakuje szybkich zawodników, którzy mogliby to wykorzystać. Ale to tylko propozycja. Old Stars muszą to wszystko dobrze przemyśleć i jeśli zarówno pomysł na grę, jak i realizacja będą odpowiednie, to w rubryce PUNKTY wreszcie coś się u nich ruszy.

Takich problemów jak zespoły wyżej nie mają Wola Rasztowska i Retro. Te drużyny szybciutko otworzyły swój dorobek i teraz celują w drugie zwycięstwo z rzędu. I jeśli mamy być szczerzy, to zupełnie nie wiemy gdzie szukać potencjalnego odbiorcy kompletu punktów. Jednych od drugich wiele różni, mają inne atuty, natomiast potencjał piłkarski wydaje się bardzo zbliżony. Dlatego tym bardziej nie możemy się doczekać pierwszego gwizdka i rozwoju tej potyczki. Wola jawi się nam trochę, jako ekipa bardziej poukładana, która nie lubi forsować tempa, z kolei Retro lubi się od czasu do czasu wdać w taką piłkarską bijatykę, gdzie nie zawsze zadaje więcej ciosów niż rywal, ale przynajmniej coś się dzieje. Tutaj będzie jednak potrzeba trochę cierpliwości, bo Wola ma naprawdę solidną obronę, a Kuba Więch będzie chciał jak najdłużej zachować czyste konto w tym sezonie. W ogóle mamy taką refleksję, że to jest para, gdzie jeśli przyszłoby im rozegrać kilka meczów z rzędu, to wynik za każdym razem mógłby być inny. Do nas przemawia jednak bardziej stabilność Woli. Jeżeli miejscowi wyhamują trochę ofensywne zapędy braci Ryńskich i nie dopuszczą do kontr, to w takiej spokojnej grze Łukasz Baran i spółka mogą wypunktować Retro. Nie jest to oczywiście nic pewnego, ale już w poprzedniej edycji Wola grając bez zmian (w sporym upale) o mało nie pokonała tego rywala. Czemu więc miałaby tego nie zrobić teraz, gdy o jej frekwencję można być spokojnym?

A jeszcze trudniejsze zadanie niż na inaugurację czeka Kustoszy. Pechowa porażka z FC Radzymin przeszła już do historii, jednak po takim spotkaniu chciałbyś niemal natychmiast wejść na boisko ponownie i coś sobie udowodnić. Ekipa Kuby Suchenka musiała oczywiście poczekać równo tydzień na możliwość rehabilitacji, tyle że nie będzie ją łatwo osiągnąć, skoro po drugiej stronie boiska staną Bad Boys. Źli Chłopcy w dobrym stylu ograli Old Stars i widać, że w tym sezonie nie ma dla nich innej opcji niż zajęcie miejsc 1-2. Dla nas to główny faworyt do końcowego sukcesu, ale wiadomo że to jeszcze trzeba będzie potwierdzić na placu. Teraz będzie o tyle trudniej, że zabraknie kapitana zespołu Michała Szczapy, a w obronie nie zobaczymy Pawła Szczapy i Kuby Stryjka. Tutaj trzeba będzie przedsięwziąć pewne środki, by defensywa nie ucierpiała na tych brakach, a jednocześnie znaleźć kogoś, kto rozprowadzi piłkę podobnie jak wspomniany Michała Szczapa. Ale to jest do zrobienia i faworyci będą wiedzieli jak ugryźć temat. Co do Kustoszy, to tutaj nie pytaliśmy o skład, natomiast w wywiadzie dowiedzieliśmy się, że ta drużyna ma jeszcze kilku solidnych graczy, którzy dopiero czekają na swój debiut. Gdyby oni faktycznie byli tak solidni, jak twierdzi Kuba Suchenek, to nadzieje beniaminka na dobry wynik rosną. Może więc jest tutaj szansa na sensację? Jeśli Bad Boys zagrają swoje, to raczej krzywda im się nie stanie, choć nie zapominajmy, że oni mają tendencję do ogrywania faworytów, a męczenia się tam, gdzie męczyć się nie powinni…

A kto pamięta spotkanie AutoSzyb z Szewnicą z poprzedniego sezonu? Ależ tam się działo. BETFAN ustawił dość niski kurs na ekipę Kamila Wiśniewskiego, wszyscy myśleli, że tutaj nie ma się czego bać, tymczasem Szewnica pokazała charakter i wyszarpała jeden punkt. I po tym co RDK zaprezentowała z PrefBudem, wydaje się, że ta ekipa ponownie nie stoi na straconej pozycji. Owszem – to nie oni są faworytem, ponownie będą startować do tego spotkania z pozycji underdoga, ale ich styl polegający na ciągłej presji, gdzie rywal cały czas czuje Twój oddech na plecach – to nie jest coś, za czym Szyby przepadają. A tutaj żadnej taryfy ulgowej nie będzie. Obóz Marcina Białka zdaje sobie sprawę, że powinien mieć na swoim koncie jakieś punkty i chcąc w tym sezonie powalczyć o coś więcej, musi zdobywać oczka z tymi teoretycznie lepszymi. Tutaj ważna będzie konsekwencja, trzymanie się planu, no i też kondycja, ale tego akurat graczom w błękitnych koszulkach nigdy nie brakowało. Aha, no i zapomnielibyśmy – skuteczność. Jeśli bowiem znowu dojdzie do sytuacji, w której ta ekipa gra jak równy z równym i tylko przez swoją strzelecką indolencję nie punktuje, to niewykluczone, że Marcin Białek zarządzi jakiś dodatkowy trening. Tym bardziej, że Szyby problemów ze zdobywaniem goli nie mają i jeśli RDK chociaż trochę spuści z tonu, to wystarczy chwila i będzie „po herbacie”. Ale liczymy, że tutaj emocje będą do samego końca a gdyby wynik zakręcił się wokół tego sprzed kilku miesięcy, to wcale byśmy się nie obrazili.

Mateusz Kubalski zagrał świetne zawody z PrefBudem. Jak mu pójdzie z Szybami?

Na wstępie zapowiedzi napisaliśmy, że w tej serii szlagierów nie będzie. Ale czy pojedynek pierwszej z trzecią drużyną ostatniego sezonu, nie ma w sobie potencjału na hit? Teoretycznie powinien mieć, jakkolwiek PrefBud ilekroć gra z Black Dragons, to raczej problemów z odniesieniem zwycięstwa nie doświadcza. Trudno powiedzieć, czy można mówić o pewnym patencie, czy też Czarne Smoki leżą chłopakom z Tulewa, no ale takie są fakty. Czy w niedzielę coś się może w tej materii zmienić? Pewne przesłanki ku temu są, bo PrefBud szczęśliwie uratował zwycięstwo z Szewnicą na inaugurację, natomiast ekipa Serka Modzelewskiego całkiem udanie zaprezentowała się przeciwko Show Team. Ale PrefBud ma być tym razem znacznie mocniejszy. Michał Łapiński wraca do zdrowia, pewnie zjawi się też Kryspin Kisiel i to na pewno zmieni oblicze obrońców tytułu. Z kolei w Black Dragons bywało tak, że na pierwszej serii był fajny skład, a potem wyglądało to znacznie słabiej. Oby ta historia nie powtórzyła się tym razem, bo wtedy szans na przerwanie kiepskiej passy z urzędującym mistrzem nie będzie żadnych. Inna sprawa, że nawet w najmocniejszym zestawieniu, Black Dragons muszą zagrać na 100% swoich możliwości. Przydałby się też Mikołaj Brzeski, który potrafi poprowadzić grę i jest fajnym łącznikiem między obroną a atakiem. Ale czy to wystarczy? Czy PrefBud mółby zagrać drugi, tak przeciętny (jak na siebie) mecz z rzędu? Coś nam się nie wydaje, jednak nie takie rzeczy już widzieliśmy. I jeżeli Black Dragons uwierzą, że mogą tutaj wygrać, to będzie to pierwszy krok, by to faktycznie mogło się tak skończyć.

Na koniec przypomnienie, że cały czas możecie podawać swoje typy w Lidze Typerów na 2.kolejkę. Bez względu na to w którym momencie dołączycie do zabawy, to i tak macie szansę na wygraną – szczegóły TUTAJ. Wszystkim życzymy spokojnej soboty, trzymajcie kciuki za dobrą pogodę jutro i do zobaczenia!

PS: lubisz nasze zapowiedzi? Polub je na Facebooku TUTAJ.

Dodaj komentarz