Kto przejmie schedę po Green Teamie? Zapowiedź 1.kolejki


Już po raz czwarty szykujemy się do startu rozgrywek w Woli Rasztowskiej. Premierowa seria czwartej edycji zapowiada się bardzo interesująco, chociaż forma wielu ekip które jutro zobaczymy, pozostaje dla nas sporą zagadką.

Zanim przejdziemy do meritum, przypominamy o tym, że Strefa Szóstek to miejsce przeznaczone dla ludzi, którzy chcą przyjemnie spędzić czas. Wszyscy, którzy będą próbowali wyładować swoje cało-tygodniowe frustracje lub popsuć komuś niedzielę poprzez swoje nieodpowiedzialne zachowanie lepiej żeby już teraz zmienili swoje nastawienie. Dbamy o atmosferę w naszych rozgrywkach, wspólnie udało się zbudować fajny klimat wokół S6 i tak ma zostać. Apelujemy także o szacunek dla naszych sędziów. Wszyscy się mylimy, czasami nawet najbardziej jednoznaczne sytuacje wydają się być trudne do oceny, dlatego prosimy o wyrozumiałość. Życzymy wszystkim udanego sezonu i oby był on tak spokojny jak wszystkie poprzednie.

W dniu jutrzejszym planujemy transmisję na żywo od godziny 9:00 do 13:00. Link do relacji LIVE pojawi się wieczorem, w oddzielnym artykule. Jeśli chodzi o kursy na mecze Strefy 6, to pojawią się one od 2 kolejki. Podstawowy powód to urlop osoby odpowiedzialnej w BETFAN za naszą współpracę, z kolei druga sprawa, to chęć zorientowania się, jakim potencjałem dysponują w tym sezonie poszczególne ekipy, żeby kursy były wiarygodne. No i z ogłoszeń parafialnych to chyba tyle – przechodzimy do zapowiedzi!

W nowy sezon wprowadzą nas zespoły Al-Maru i HandyMan. Dla tych drugich będzie to pierwszy mecz na pełnym dystansie po fuzji z Green Teamem. Wspólny turniej w Kobyłce w ich wykonaniu był niestety mizerny i domyślamy się, że w głowie Krzyśka Smolika i Adriana Wojdy kłębią się pewne obawy odnośnie jutrzejszego spotkania, ale też kolejnych. Niewykluczone, że ten sezon trzeba będzie traktować jako okres przejściowy, chociaż na takie opinie jest na pewno dużo za wcześnie. Może ten mix okaże się mieszanką wybuchową? Częściową odpowiedź na to pytanie poznamy jutro. Faworytem będą jednak rywale, chociaż w poprzednim sezonie HendyMeni jedyne zwycięstwo jakie odnieśli w całym sezonie, to właśnie w spotkaniu z Al-Marem! W obozie Marcina Rychty jest na pewno chęć rewanżu za tamtą porażkę, co zresztą skutecznie pozbawiło ekipę z Wołomina walki o brązowy medal. Teraz ma być inaczej, bo Al-Mar solidnie się wzmocnił i wiele wskazuje na to, że już w niedzielę w Strefie Szóstek zadebiutuje Karol Sochocki (na zdjęciu). Nieprawdopodobny egzekutor, który w naszej lidze ósemek wykręcał kosmiczne liczby – w 84 spotkaniach zdobył 133 gole i miał 58 asyst. Obrona HandyMan będzie miała co robić, zwłaszcza gdyby się okazało, że na placu gry pojawi się też Mateusz Muszyński. Tyle że nazwiska to nie wszystko. Wielokrotnie widzieliśmy sytuacje, w których na papierze zgadzało się wszystko, a na boisku nic. Dlatego absolutnie HendyMenów nie skreślamy i jeśli ta ekipa kilkoma dobrymi interwencjami w defensywie zbuduje swoją pewność siebie, to wcale nie jest powiedziane, że trzy punkty muszą obrać kierunek na Wołomin. A gdyby nawet tak się stało, to liczymy że odbędzie się to po dobrym i wyrównanym meczu.

A o godzinie 10:00 swój debiut w Strefie Szóstek zanotuje RDK Szewnica! Co prawda będzie to trochę inny rodzaj debiutu niż np. w przypadku Rekinów Ząbki czy FC Spectare, gdzie żaden z zawodników nie występował u nas wcześniej, albowiem w przypadku Szewnicy kilku z jej przedstawicieli świetnie zna nasze rozgrywki. Wielu z nich z powodzeniem występowało w ekipie AKS Elektro, a Marcin Białek i Arek Michalik stanowi również ważną część naszej ligowej reprezentacji. Szewnica, tak jak wiele razy już o tym pisaliśmy, to przeciwnik niewygodny. Twardy, nieustępliwy, ale żeby nie było – jest tam mnóstwo zawodników, którzy bronią się też piłkarsko. I jeśli Retro Squad myśli, że czeka ich łatwe spotkanie, to jest w błędzie. Chociaż nie podejrzewamy zespołu Darka Rosłona o to, że w ciemno doliczają sobie tutaj całą pulę, tym bardziej, że podczas gdy oni wciąż szlifują wzajemne zgranie i zrozumienie, to Szewnica jest pod tym względem na dużo wyższym poziomie. Ale Retro też wygląda w tym aspekcie coraz lepiej. Druga część poprzedniego sezonu była w ich wykonaniu naprawdę obiecująca i przyjemnie się patrzyło na grę tego zespołu. W dodatku mają oni świadomość, że punkty stracone w pierwszych kolejkach (gdzie do rozegrania jest tylko siedem meczów), mogą ich dość szybko pozbawić walki o coś poważnego. To powoduje, że rywalizację Retro z RDK stawiamy wysoko w naszej hierarchii spotkań do których warto odliczać minuty. I oby ono faktycznie było tak dobre, na jakie się zapowiada.

Jak po swoje do pierwszej ligi wkroczyć zamierzają z kolei Black Dragons Team! Po tym, jak z bezpieczną przewagą nad resztą stawki wygrali drugoligowe zmagania, tak z impetem chcieliby rozpocząć swoją przygodę z elitą Strefy 6. Na dzień dobry los zgotował im jako przeciwnika Bad Boys. Nikogo czarować nie będziemy – można było trafić gorzej. Ale czy faktycznie należy w ciemno założyć, że ekipie Serka Modzelewskiego nic tutaj nie grozi? Już w tamtej edycji się przekonaliśmy, że nie jest to jeszcze zespół kompletny i choćby Al-Maj Car kilka jego braków obnażył. A co by o Złych Chłopcach nie mówić, to oni bardzo rzadko oddają mecze bez walki. To jest drużyna, która gdy ma do dyspozycji wszystkich swoich topowych zawodników, to jest ciężka do złamania i niejedna drużyna zdążyła się już o tym przekonać. Im dłużej ten mecz będzie trwał, a wynik będzie na styku, tym większe szanse będziemy dawali Bad Boys. Zresztą – chłopaki z Ostrówka muszą szukać punktów jak najszybciej, bo wg naszej wiedzy w październiku z ich składem może być różnie. Zobaczymy na co pozwolą Black Dragons, ale jesteśmy dalecy od scenariusza, w którym tylko na jedną bramkę będą tutaj sunęły ataki. Ciekawi za to jesteśmy debiutu w Black Dragons Sebastiana Fransowskiego. Jak się ten chłopak zaaklimatyzuje? Czy od razu pokaże to, z czego słynął w ekipie Trzeciej Fali, a więc swojej poprzedniej ekipie? Będziemy mu się bacznie przyglądać, podobnie jak innym młodym wilkom z Wołomina. W końcu to właśnie zespół Black Dragons dał najwięcej zawodników do ligowej reprezentacji. I wielu z nich będzie chciało jutro udowodnić, że to wcale nie był przypadek.

Pewnie większość z Was, widząc pary premierowej serii od razu zwróciło uwagę na potyczkę PrefBudu z Copą. Teoretycznie tak silnie obsadzony mecz powinien mieć swoją premierę gdzieś pod koniec sezonu, gdzie decydują się losy medali. Tym razem wyszło inaczej i już na starcie jedna z tych ekip będzie musiała lizać rany po inauguracyjnej porażce. Która? Napiszemy wprost – w ciemno stawiamy tutaj na PrefBud. Z kilku powodów – po pierwsze w Copie nie wystąpi Mateusz Marcinkiewicz. Dla niego obecny sezon, po debiucie w czwartoligowym Huraganie Wołomin, jest niestety stracony. Piszemy „niestety” być może nawet bardziej z naszej perspektywy niż z jego. Bo oczywiście Mateuszowi życzymy, by się rozwijał, by grał jak najwyżej, ale jednak odbędzie się to ze stratą dla Strefy 6. No i przede wszystkim dla jego zespołu, którego był motorem napędowym. Jutro okaże się więc, czy bez tego zawodnika istnieje w ogóle życie w drużynie z Klembowa. Co prawda Michał Łapiński zareagował na tę sytuację dość szybko i dopisał do składu Sebastiana Radzkiego i Mateusza Malinowskiego, ale to jednak zawodnicy odpowiedzialni za defensywę – a kto ma tutaj zdobywać bramki? Czy Mateusz Kowalczyk i koledzy z linii ataku wypełnią lukę po Mateuszu? Będzie ciężko. Z kolei PrefBud odwrotnie – nie tylko się nie osłabił, ale dokonał kilku soczystych wzmocnień. Konrad Kanon z Beer Teamu czy Przemek Wojtkowski, który był MVP jednego z naszych letnich turniejów – to gracze o określonej marce. Z nimi Rafał Kowalczyk i spółka to nie tylko faworyci tego meczu, ale może nawet całej ligi. Ale to jeszcze trzeba potwierdzić na boisku. Jeśli jednak faktycznie ci dwaj gracze spełnią oczekiwania, to PrefBud będzie piekielnie mocny. Czy Copa się o tym przekona? A może to my się przekonamy, że odbieranie jej większych szans to poważny błąd? Cóż – jeśli nasza opinia co do zwycięzcy tej potyczki ma wyzwolić sportową złość w ekipie z Klembowa, to ewentualne fiasko nietrafionego typu bierzemy na klatę. Ale tutaj cechy wolicjonalne to może być zdecydowanie za mało…

Pierwsza liga miała mieć w tym sezonie tylko jednego debiutanta, ale po tym, jak Green Team połączył się z HandyMan a z gry zrezygnował Beer Team, w elicie powstał wakat. Na szczęście zapełnili go chłopaki z Al-Maj Car. Tylko czy za kilka kolejek nie będą przeklinać tej decyzji? Markowianie zaczynają bowiem od bardzo trudnego spotkania, gdyż już na wstępie ich formę sprawdzą AutoSzyby. Te drużyny się kojarzą, bo w jednym z naszych turniejów potrafiły się spotkań nawet dwukrotnie, z czego raz w finale i za każdym razem lepsza była ferajna Kamila Wiśniewskiego. I tym razem też jest faworytem. Zwłaszcza po tym, jak do i tak silnego personalnie składu, udało im się dokooptować bardzo solidnych braci Banaszek. Trudno nam z kolei powiedzieć, jak będzie wyglądał skład Al-Maj Car. Do tej pory niestety go nie otrzymaliśmy i chociaż możemy być spokojni, że zespół Grześka Wojdy dojedzie na spotkanie, to jednak kwestie organizacyjne ten zespół mógłby wreszcie wznieść na trochę wyższy poziom 😉 Wiemy na pewno, że nie zabraknie tutaj nowych twarzy, bo na ostatnim turnieju w Kobyłce takowe się pojawiły. Najważniejsze, by nie zabrakło tam wzmocnień dotyczących defensywy. W rywalizacji z AutoSzybami, które dysponują piekielnie szybkimi i skutecznymi napastnikami, potrzeba naprawdę dobrych kondycyjnie obrońców, którzy nie dadzą się zwieść Bartkowi Bajkowskiemu czy Krzyśkowi Zychowi. No i wiadomo – nie wolno wchodzić z Szybami w wymianę ciosów. Bo gdy dojdzie tutaj do „wolnej amerykanki”, to brązowi medaliści poprzedniego sezonu pierwszej ligi po prostu stłamszą pierwszoligowego beniaminka. Nadziei upatrywalibyśmy w tym, że Al-Maj Car posiada zdolność do wybierania przemyślanej taktyki pod konkretnego rywala i wierzymy, że tutaj to się również potwierdzi. W przeciwnym wypadku debiut w elicie Strefy 6 markowianie zapamiętają na długo i to niekoniecznie będą pozytywne wspomnienia…

Teraz schodzimy do drugiej ligi. O godzinie 14:30 skonfrontują się dwie ekipy, które przez poprzedni sezon zaprezentowały różne oblicza – Box Garda i Lema Logistic. Ci pierwsi początek sezonu mieli słaby. Widać było, że potrzebują czasu, aby ich gra wyglądała jak trzeba i mniej więcej od połowy sezonu wreszcie zaczęli grać tak, jak zamierzali od samego początku. Z kolei Lema odwrotnie. Początek był bardzo dobry, widzieliśmy w nich kandydata do awansu, a zamiast tego w połowie rozgrywek wszystko się posypało, jeden mecz oddali nawet walkowerem i skończyli na odległej lokacie. W dodatku przegrali też bezpośrednie starcie z najbliższym rywalem – Bokserzy idealnie wypunktowali Logistycznych w stosunku 8:3 i rozegrali wtedy swoje najlepsze zawody w sezonie. Co nie znaczy, że tak łatwo pójdzie im teraz. Kacper Piątkowski wpisał na listę kilka bardzo ciekawych nazwisk, tylko pytanie czy Hubert Sochacki oraz Bartek Balcer będą w ogóle do Woli Rasztowskiej zaglądać. Z nimi w składzie to może być bardzo ciekawa drużyna i śmiemy twierdzić, że personalnie lepsza od Box Gardy. No ale dopiero czas pokaże, czy ten duet to jedynie straszak na rywali czy też realna opcja. Co do markowian, to tutaj pod względem kadry nic się praktycznie nie zmieniło. Doszedł Radek Stefaniak, dobry zawodnik, na którego przeciwnicy muszą zwrócić uwagę. Podobnie jak na Daniela Jarosa (na zdjęciu) – króla strzelców i najlepszego kanadyjczyka poprzedniego sezonu. Widzimy więc, że po jednej i drugiej stronie nie brakuje konkretów. Kto więc wygra? Jak Lema będzie miała optymalny skład, to jej będzie bliżej do kompletu punktów. Ale jeśli tak się nie stanie, to Bokserzy mogą ją zagonić do narożnika, a tam będą już wiedzieli, jak się nią “zaopiekować”.

2:0 – taki jest bilans dotychczasowych meczów w Strefie Szóstek między Joga Bonito a Show Team. Obydwie potyczki na swoje konto zapisali podopieczni Przemka Matusiaka, chociaż o ile pierwszy mecz wygrali bardzo gładko (11:2), to ostatnio wygrali już „tylko” 4:2. Czy to zwiastuje nam, że wreszcie w konfrontacjach tej pary może dojść do jakiejś rezolucji? Gracze Jogi bardzo by sobie tego życzyli. Nie idzie im na razie na boisku w Woli i mimo, że naprawdę nie grają źle, to co z tego, skoro w znakomitej większości przypadków to oni muszą po ostatnim gwizdku gratulować przeciwnikowi a nie odwrotnie. No ale są pewne pobudki by sądzić, iż od tej tradycji uda im się odejść. Przede wszystkim dlatego, że namówili do gry Łukasza Pokrzywnickiego. Zawodnika, który jeszcze w poprzednim sezonie grał na poziomie Ligi Okręgowej w Mazurze Radzymin i on może poukładać chaotycznie grającą defensywę Jogi. Bartek Brejnak liczy też na regularne występy Adriana Poniatowskiego, bo tak na dobrą sprawę, z takich klasycznych napastników, którzy dobrze potrafią się odnaleźć w polu karnym przeciwnika, to chyba jedyny w składzie Bonito. A to była zresztą prawdziwa zmora Jogi w poprzednim sezonie, że zebranie optymalnego składu na konkretny mecz graniczyło z cudem. Co innego w Show Teamie – tam dyscyplina frekwencyjna była na świetnym poziomie i również dlatego ten zespół do samego końca bił się o podium. Ostatecznie to się nie udało, lecz każdy kto śledzi wyniki tego zespołu, powinien dostrzec wyraźny postęp. No i chyba do trzech razy sztuka – po tym jak z drugiej ligi uciekły Black Dragons i Al-Maj Car, a wycofał się AKS Elektro, Show Team jest wręcz naturalnym kandydatem do miejsca na podium. I jeśli siebie również ocenia w ten sposób, to inaugurację musi zapisać na swoje konto. Szczególnie z rywalem, który jak widać doskonale mu „leży”.

No i na koniec dnia, a dokładnie o 16:30, dojdzie do konfrontacji dwóch absolutnych beniaminków w naszej lidze. Zarówno Rekiny Ząbki, jak i FC Spectare o tym, że zagrają na Orliku w Woli zadecydowały w czwartek, a więc dosłownie kilka dni temu. I nie będziemy udawać proroków, którzy są w stanie przewidzieć, jakiego meczu tutaj doświadczymy. Aczkolwiek! O FC Spectare, oprócz tego, że jest to zespół złożony wyłącznie z reprezentantów Ukrainy, wiemy także, że oni nasz obiekt znają. Już tutaj grali, co może stanowić dla nich pewien handicap. Dodatkowo – posiadają znacznie większe doświadczenie w lidze szóstek, bo kilka sezonów rywalizowali w rozgrywkach w Tłuszczu, podczas gdy Rekiny zaliczyły dosłownie epizod w Lidze Bemowskiej. No ale de facto niczego nie musi to oznaczać. Przez długi czas to może być bardzo spokojny pojedynek, gdzie drużyny będą się nawzajem badały. Wszystko zdeterminuje pierwszy gol – ten kto go zdobędzie, ustawi się w doskonałej pozycji w kontekście końcowego triumfu. Nie będziemy jednak spekulować kto go zainkasuje, tylko spokojnie poczekamy na rozwój wypadków. Ale ponieważ w życiu jest tak, że bardzo ważne jest pierwsze wrażenie, to mamy przede wszystkim nadzieję, że jedni i drudzy będą w dobrych humorach wspominać swój debiut w Strefie 6. I że będzie on jedynie początkiem ich długiej przygody z naszymi niedzielnymi zmaganiami.

Na koniec przypomnienie, że na Facebooku, a konkretnie TUTAJ można się z nami pobawić w typowanie meczów pierwszej kolejki. Wszystkim życzymy udanej soboty i do zobaczenia jutro!

Dodaj komentarz