Joga Bonito – jak nie teraz, to kiedy? Zapowiedź 5 kolejki.


Jutro po raz pierwszy zagramy w sesji popołudniowej. Oby fakt przyjemniejszych warunków do gry spowodował, że mecze będą na podobnym poziomie do tych z poprzedniej niedzieli.

A zaczniemy od spotkania na szczycie – pod warunkiem, że odwrócilibyśmy tabelę. Joga Bonito i The Naturat łącznie mają tyle punktów, ile każde z osobna, ale około godziny 15:00 jedna z tych ekip będzie mogła sprawdzić, jak smakuje premierowe zwycięstwo w Strefie Szóstek. I też nie będzie wielkim odkryciem, że chociaż ani jedni ani drudzy do tej pory nie zapunktowali, to ten mecz ma swojego faworyta. Będą nim gracze Jogi, którzy choćby przed tygodniem udowodnili, że są coraz bliżej otwarcia swojego dorobku punktowego a finał zmagań o pełną pulę ma przypaść właśnie na 19 lipca. Bo chociaż wiele te dwie ekipy w pierwszej edycji łączy, to jednak dzieli je umiejętność zdobywania goli. Co prawda The Naturat rozkręca się w tym temacie i ostatnio zanotował nawet trzy trafienia przeciwko obecnemu liderowi rozgrywek, ale to wciąż za mało, byśmy mogli w tej parze widzieć innego triumfatora niż Bartek Brejnak i spółka. Liczymy jednak, iż nie będzie to jednostronna potyczka i jeśli nawet nasz scenariusz wejdzie w życie, to reprezentanci Bonito trochę zdrowia będą musieli na murawie zostawić.

Duże większe wyzwanie stoi z kolei przed Copa FC. Ekipa z Klembowa, po efektownym sukcesie nad Magnattem, tym razem swoje możliwości zmierzy z nieobliczalnym i groźnym HandyMan. Teoretycznie Kopacze nie powinni się tutaj niczego obawiać, bo siedem dni wcześniej spokojnie wygrali z zespołem, który wcześniej poradził sobie właśnie z HandyMan. Ale stara piłkarska zasada mówi, że mecz meczowi nierówny. I tutaj nie ma co liczyć na spotkanie do jednej bramki. Dla zespołu w żółtych koszulkach ta potyczka będzie zresztą bardzo ważna, bo ewentualne zwycięstwo spłaszczy górną połowę tabeli i znów podłączy Hendymenów do gry o najwyższe cele. Z ich strony możemy się więc tutaj spodziewać maksymalnej determinacji. To co ważne z perspektywy szóstej ekipy w tabeli to również fakt, iż poprzednia potyczka udowodniła, że nie wszystko w tym zespole zależy od Jacka Markowskiego. Copa FC musi zwrócić baczną uwagę również na Sebastiana Laskowskiego, dla którego nie ma straconych piłek i który – jeśli znów jego ekipa znajdzie się w trudnym momencie – może wziąć grę na siebie. Ale czy to wystarczy? Mimo wszystko na uprzywilejowanej pozycji stawiamy nominalnych gospodarzy tego starcia, szczególnie że przemawia do nas ich potencjał ofensywny. A skoro Joga Bonito siedmiokrotnie przedziurawiła siatkę Hendymenów, to Copa chyba też powinna dać radę, zrobić to wystarczającą ilość razy.

Niewykluczone, że po dobrym meczu, będzie na nas czekał jeszcze lepszy. Jedno z dotychczasowych rozczarowań tego sezonu, czyli Magnatt podejmie Lemę Logistic, która w czwartej kolejce musiała przełknąć gorycz pierwszej porażki. No właśnie – ciekawe jak to wszystko wpłynie na ekipę z Radzymina. Słyszeliśmy rozmowy zawodników Arka Pisarka po ostatnim spotkaniu, gdy mówili że dużo przyjemniej było zostawać na obiekcie po spotkaniu w glorii triumfatorów. Panowie – wszystko w Waszych nogach, bo jutro będziecie mogli wrócić na zwycięską ścieżkę, jednocześnie zachowując dystans do liderującego AbyDoPrzodu. Jednak nic tutaj nie dostaniecie za darmo. No chyba że w Magnacie znów zabraknie Mariusza Rutkowskiego, bo to że nie będzie Łukasza Godlewskiego (podczas ostatniej potyczki wypadły mu trzy dyski), jest raczej przesądzone. To na pewno może być problem, bo ze zdobywaniem goli idzie ferajnie Mariusza Wdowińskiego jak pod górę. A Ameryki nie odkryjemy – nie ma goli, nie ma zwycięstw. Pod tym względem Lema wygląda lepiej, bo tam większość zawodników ma inklinacje ofensywne i potrafi się znaleźć pod bramką oponenta. No ale żeby nie było tak cukierkowo – ostatnie starcie Logistycznych z Beer Team trochę ich braków również obnażyło. Będzie to więc mecz zespołów poobijanych po ostatniej niedzieli i za 24 h dowiemy się, kto z tego ubiegłotygodniowego kurzu otrzepał się szybciej.

Natomiast w czwartej parze naprzeciwko siebie staną teamy, które akurat mogły sobie pogratulować dobrej roboty w czwartej serii. Beer Team w bardzo dobrym stylu pozbawił miana niepokonanej Lemę, z kolei Bad Boys skromnie bo skromnie, ale odprawili z kwitkiem Studio-Car. Tym samym Źli Chłopcy kontynuują kombinację spotkań na zasadzie porażka – zwycięstwo – porażka – zwycięstwo. Gdyby tak miało być dalej, to teraz czekają ich „plecy”, ale czy możemy w ciemno założyć, że tak to się właśnie skończy? Według naszych informacji Beer Team będzie musiał sobie radzić bez Mateusza Karpińskiego czy też Irka Zygartowicza, a to na pewno będą odczuwalne osłabienia. Na szczęście ławka ekipy z Radzymina jest długa, ostatnio też pojawili się aż trzej nowi zawodnicy i każdy z nich dorzucił cegiełkę do sukcesu. Dla Bad Boys będzie to więc duże wyzwanie, chociaż nie zapominajmy, że przybysze z Ostrówka byli blisko zabrania punktów AbyDoPrzodu, a to stanowi dobre świadectwo ich potencjału oraz tego, że są w stanie uprzykrzyć życie faworytom. Klucz to na pewno dobra defensywa, bo Jarka Przybysza, Piotrka Stańczaka i ich kolegów z bloku obronnego czeka mega wyzwanie, by nadążyć za Pawłem Cackowskim czy Konradem Kanonem. Nie możemy jednak zapomnieć, że to na obozie Łukasza Kowalskiego ciąży tutaj większa presja. To oni muszą wygrać, to oni będą chcieli od razu narzucić własne warunki gry. A wiadomo, że czasem dużo łatwiej się gra z pozycji potencjalnego przegranego. Dlatego Złych Chłopców skreślać tutaj nie będziemy.

Bardzo nisko oceniamy zaś szanse na sukces Studio-Car. Niby ferajna Adriana Wojdy jedną niespodziankę w tej edycji sprawiła i pokonała Magnatt, lecz AbyDoPrzodu raczej będzie stanowiło poprzeczkę nie do przeskoczenia. To jest taki mecz, gdzie nawet zagranie na 100% przez drużynę niżej notowaną nie gwarantuje choćby punktu. Tutaj musiałoby się nałożyć kilka czynników, w tym kiepska forma ligowych liderów. Problem w tym, że zespół Kamila Melchera bardzo rzadko schodzi poniżej pewnego poziomu. Chyba tylko pierwsze spotkanie było w wykonaniu ligowych hegemonów średnie, a kolejne już nie pozostawiały wątpliwości, że mamy do czynienia z głównymi kandydatami do złota. W teorii więc Studio-Car nie ma nic do stracenia, a wszystko do zyskania. Nikomu jednak oczu zamydlać nie będziemy, zwłaszcza że już raz przeciwko AbyDoPrzodu postawiliśmy a ci zlali wtedy okrutnie Joga Bonito. Może więc nawet lepiej dla ich niedzielnych konkurentów, byśmy na nich nie stawiali, bo jak się okazuje – może to się okazać pocałunkiem śmierci. Niech po prostu ten zespół zagra na tyle, na ile może i nie da się tutaj stłamsić. Bo nawet jeżeli wszyscy zakładają tutaj ich przegraną, to porażki też są różne. Takie o których trzeba szybko zapomnieć, ale też takie, po których spokojnie można sobie pogratulować walki i determinacji. I gdyby faktycznie skończyło się tutaj bez punktów, to życzymy im tego drugiego scenariusza.

Podobnie jak przed tygodniem, także jutro nie ma zawodników zawieszonych za kartki. Z ciekawostek – podczas piątej kolejki będziemy przeprowadzali testy przy pomocy naszego czujnika StatSports. Chętnych zapraszamy do kontaktu. Wszystkim życzymy z kolei słonecznej soboty. I do zobaczenia!

Inne Artykuły

Dodaj komentarz