Czy PrefBud powtórzy wyczyn Green Teamu? Zapowiedź 1.kolejki


Po raz piąty inaugurujemy zmagania Strefy Szóstek! I pewien dreszczyk emocji z tym związany na pewno jest, chociaż znakomita część z Was bawi się z nami nie po raz pierwszy.

Zanim jednak napiszemy na kogo i dlaczego stawiamy w premierowych spotkaniach, ważny apel i przypomnienie. Wszystkie nasze rozgrywki organizujemy z myślą o dobrej zabawie. Oczywiście wynik jest ważny, ale za jakiś czas rezultat konkretnego spotkania będzie tylko statystyką. Dlatego chcemy abyście pamiętali, że Strefa 6 to nie jest miejsce, gdzie punkty są ważniejsze niż czyjeś zdrowie czy szacunek do sędziego lub przeciwnika. Każdemu zdarza się czasami zagotować, jednak pamiętajmy, że dobra atmosfera i zasady fair-play to podstawa. I nie będzie zmiłuj dla tych, którzy będą mieli w tym temacie inne zdanie. Wydaje się, że dorosłym osobom nie trzeba tego tłumaczyć, ale nie zaszkodzi przypomnieć. Życzymy Wam wszystkim udanego sezonu, fajnie spędzonych niedziel i by podobnie jak poprzednia edycja, tak i ta zakończyła się bez ani jednego walkowera.

Jutro planujemy transmisję na żywo od godziny 9:00 do 13:00. Link do relacji LIVE pojawi się wieczorem, w oddzielnym artykule. Jeśli chodzi o ofertę na mecze Strefy 6 w BETFAN, to pojawi się ona od 2 kolejki. Powód znacie – chęć zorientowania się, jakim potencjałem dysponują w tym sezonie poszczególne ekipy, żeby kursy były wiarygodne. Aha, jeszcze taka jedna uwaga techniczna – przypominamy, by nie parkować w okolicach placu zabaw. Na grafice zaznaczyliśmy gdzie można stawiać samochody i bardzo prosimy się tego trzymać. Najlepiej po prostu „przykleić się” po prawej stronie do ścieżki, ewentualnie zostawić samochód przed placem zabaw, na wysokości końca asfaltowego podjazdu.

Ok, przechodzimy do rzeczy! A zaczniemy naprawdę z wysokiego C, bo już w pierwszym spotkaniu nowego sezonu na placu boju zobaczymy aktualnego mistrza! PrefBud drogę do obrony tytułu rozpocznie z samego rana a jego przeciwnikiem będzie Szewnica. Można więc powiedzieć, że dojdzie do konfrontacji dwóch mistrzów, bo przecież ekipa Marcina Białka została zasłużonym triumfatorem 2.ligi w poprzednim sezonie. I jeśli ktoś myśli, że ten zespół stoi tutaj na straconej pozycji, to jest w dużym błędzie. Szewnica przede wszystkim nie ma tutaj nic do stracenia, natomiast choćby poprzedni sezon pokazał, że PrefBud potrafi się rozpędzać bardzo wolno i to może być najlepszy moment, by go zaskoczyć. A beniaminek ma w swoich rękawach asy, bo jeśli na mecz dojedzie Łukasz Pokrzywnicki, a nie zabraknie też Adama Michalika (który w Strefie 6 jeszcze nie przegrał meczu), to RDK może sprawić niespodziankę. Wiele zależy również od tego, co kadrowo zaproponuje Rafał Kowalczyk. Czy dojedzie Patryk Czajka? Czy zadebiutuje Michał Łapiński? Tutaj też jest sporo pytań, które na razie pozostają bez odpowiedzi. Według nas jeśli PrefBud szybko nie napocznie rywala i da mu uwierzyć, że tutaj można coś ugrać, to zobaczymy wyrównany mecz, który może przynieść szalone rozstrzygnięcie.

Adama Sabalę czeka pracowity poranek na inaugurację.

Na kawał dobrego spotkania zapowiada się też od godziny 10:00. AutoSzyby, które tydzień temu zgarnęły drugie miejsce w turnieju NLH CUP podejmą powracający do S6 Magnatt. Oczywiście choćby z tego względu, że większość z Was dużo lepiej zna Szyby, to pewnie nie widzicie tutaj innego rozwiązania, niż komplet punktów dla Kamila Wiśniewskiego i spółki. Ale hola, hola. Magnatt to nie jest pierwsza-lepsza drużyna. To nie jest zespół, który uformował się przed chwilą. Oni na mapie amatorskich zespołów w naszym powiecie rywalizują od dawna i to z sukcesami. Fakt, że zajęli 4 miejsce w 1.lidze w Sulejówku dużo o nich mówi. Być może to przejście z większego boiska na mniejsze przez pewien czas będzie dla nich stanowiło dyskomfort, ale nikomu nie radzimy ich lekceważyć. Zwłaszcza, że to jest drużyna mądra i jeśli ma choćby szczątkową wiedzę o AutoSzybach, to zdaje sobie sprawę, że jedynym sposobem na ten zespół jest defensywa. Jeśli Magnatt wyjdzie poza schemat i będzie chciał się „bić”, to skończy poobijany. Ale jeżeli wyhamuje Bartka Bajkowskiego i kolegów, to wynik będzie na styku. A wtedy każdy wynik będzie równie prawdopodobny.

Wygrać w debiucie – ten cel przyświeca również Woli Rasztowskiej. Zespołowi, który w dużej mierze składa się z zawodników Copa FC, co sugerowałoby, że dla nich 2.liga jest jedynie przystankiem. Ale to wcale nie musi być takie proste. Owszem – Wola ma dobrych graczy, natomiast pytanie czy wyklaruje się tutaj jakiś lider, ktoś taki kim był w ich poprzednim zespole Mateusz Marcinkiewicz czy Michał Łapiński. Być może odpowiedź na to pytanie poznamy już jutro. Przeciwnikiem Woli będzie Joga Bonito, która biła się z myślami, czy jeszcze raz podjąć rękawicę w Strefie Szóstek, czy też poszukać dla siebie czegoś innego. Chłopaki zdają sobie sprawę, że ostatnie sezony, poza fantastycznym sukcesem w Pucharze Ligi, nie były dla nich najlepsze. Na pewno wiele by dali, żeby to się wreszcie zmieniło, by wreszcie liczyć się w walce nie o to, by nie skończyć na ostatnim miejscu, lecz powalczyć o coś więcej. Będzie o to ciężko, bo odejście Łukasza Pokrzywnickiego to spory cios, ale w jego miejsce pojawiło się kilku ciekawych graczy i teraz potrzeba czasu, żeby to wszystko dobrze poukładać. Jednak jest coś, na co Joga musi zwrócić uwagę już teraz. W niedzielę trzeba do absolutnego minimum zredukować liczbę własnych błędów. Bo Wola nie będzie ich cisnęła. Wola będzie spokojnie czekała na swoje okazje. I dlatego tym bardziej, nie można dopuścić do sytuacji, że stworzy się jej warunki do zdobywania łatwych bramek. Ale czy to się udało, przekonamy się dopiero za 24h.

Z kolei równo w południe zacznie się mecz-zagadka. Po jednej stronie Bad Boys, gdzie sami nie wiemy, jakiego składu możemy się po nich spodziewać, a po drugiej Tygłysy, gdzie możemy napisać dokładnie to samo. Ci drudzy zapisali do kadry 15 zawodników, gdzie gdyby przyjechała większość najlepszych, to naprawdę możemy mieć do czynienia z zespołem który powalczy o elitę. Ale tego pewnie nawet sam kapitan nie jest w stanie przewidzieć. Zresztą – mieć świetnych ludzi w składzie to jedno. A mieć ludzi, którzy dobrze dogadują się na boisku i już przy pierwszym wspólnym spotkaniu będą grali jak z nut – to drugie. Bo gdyby założyć, że do Woli Rasztowskiej dojadą Sebastian Sasin, Jarek Rozbicki czy Krzysiek Zych, to mamy absolutną czołówkę jeśli chodzi o potencjał piłkarski, jednak to wcale nie musi się przełożyć na równie dobrą grę. I to na pewno spędza sen z powiek popularnemu „Jaszynowi”. Bad Boys są bardziej obliczalni, w końcu dokonali zaledwie jednej zmiany w swojej kadrze na ten sezon, natomiast w poprzedniej edycji z ich frekwencją było różnie i ciekawe który garnitur Źli Chłopcy założą na tę potyczkę. Jeśli wyjściowy, to stoimy na stanowisku, że ich zgranie zrobi swoje i bez względu na to kto będzie po drugiej stronie – wygrają. Ale jeżeli zabraknie kilku ważnych ogniw, to będą w tarapatach. Dlatego tym bardziej nie możemy się tutaj doczekać pierwszego gwizdka.

Wygrać dwa mistrzostwa z rzędu i zrezygnować – taka była historia ekipy Green Teamu, która po sezonowej przerwie wraca na Warszawską 41 i pod inną nazwą rozpoczyna swój nowy rozdział ze Strefą Szóstek. I wraca oczywiście w zupełnie w innej odsłonie, bo zawodników którzy pamiętają te złote czasy jest tutaj ledwie połowa. Ale Oknotech (bo tak będą się teraz nazywać) zdecydował się na powrót, to nie po to, żeby w 2.lidze być jednym z wielu. Ich plan jest bardzo prosty – jak najszybciej dołączyć do ligowej czołówki i znowu walczyć o najwyższe cele. I naszym zdaniem, takim wartościowym testem, na ile ten zespół może fantazjować w tym temacie, będzie najbliższa rywalizacja z Retro Squad. Bo Retro to jest naprawdę dobra drużyna, która jeśli zagra na inaugurację w optymalnym zestawieniu, to będzie bardzo twardym orzechem do zgryzienia. Zwłaszcza, że zespół z Radzymina pewnie już też ma dość bycia postrzeganym jako „potencjał na dobry wynik”. Oni na pewno chcieliby wreszcie aktywnie włączyć się do walki o medale i te medale na uroczystym zakończeniu odebrać. A gdyby już na dzień dobry pokonali Oknotech, to byłaby to kapitalna trampolina do kolejnych dobrych wyników. Z tych powodów to kolejny mecz, na który ostrzymy sobie zęby. Bo że nie będzie to spotkanie do jednej bramki, to jesteśmy się w stanie założyć.

Podobnej deklaracji nie możemy złożyć przy okazji meczu nr 6. Ale wynika to jedynie z naszej niewiedzy, bo na boisku w Woli po raz pierwszy na własne oczy przekonamy się, co się kryje za zespołem Old Stars Team! Oczywiście to nie jest tak, że nazwiska jakie wysłał nam Artur Guz nic nam nie mówią, natomiast na ten moment nasza wyobraźnia nie zna odpowiedzi na pytanie, co ten zespół będzie w stanie zaoferować. Tym bardziej na tle bardzo wymagającego przeciwnika jakim jest Show Team. Przemek Matusiak i spółka, po tym jak poprzedni sezon znowu nie przyniósł im nic do klubowej gabloty, bardzo by chcieli, aby coś z tym wreszcie zrobić, dlatego nie mogą sobie pozwolić, by już w pierwszym spotkaniu zaliczyć wpadkę. A kto jak kto, ale oni mają tendencję do tego, by przegrać mecz, który teoretycznie wydaje się nie do przegrania. Jednak w tym przypadku nie wydaje nam się, by po ostatnim gwizdku Show Team miał skwaszone miny. Oni znają nasz obiekt, są dobrze zgrani i z drużyną, która do naszych warunków będzie się dopiero przyzwyczajać, po prostu nie wolno im przegrać. Chociaż ten mały pierwiastek niepewności gdzieś tam się jednak tli…

Czy Przemek Matusiak w końcu zgarnie medal w Strefie 6?

A czy będzie nadużyciem stwierdzenie, że starciem z Lemą Logistic wołomiński Al-Mar rozpoczyna drogę po mistrzostwo rozgrywek? Jesteśmy niemal pewni, że w głowie Marcina Rychty przed tym sezonem takie myślenie się pojawiło, bo skoro jesienią było wicemistrzostwo, to teraz, wraz z powrotami do zespołu Łukasza Godlewskiego i Rafała Błońskiego, cel nie może być inny. Ale żeby marzyć o tytule, po drodze trzeba robić swoje, co w tym przypadku oznacza rozpoczęcie zmagań od trzypunktowej zdobyczy. Czy Lema na to pozwoli? Logistyczni do 1.ligi wskoczyli trochę na ostatnią chwilę, bo w 2.lidze dopiero gdzieś pod koniec sezonu pokazali swoje możliwości, które ostatecznie poskutkowały awansem. Teraz zdają sobie pewnie sprawę, że o kolejny medal będzie bardzo ciężko i raczej trzeba się skupić na tym, by jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie. I choćby turniej przed ligą pokazał, że z ich dyspozycją jest całkiem nieźle, bo mimo że nie wyszli ze swojej grupy, to nie przegrali ani jednego spotkania. Czy będą to w stanie powtórzyć jutro? Prorokujemy, że mało kto daje im tutaj szansę, ale jeżeli Emil Dobrygowski zadba o dobry skład, który od pierwszych minut wejdzie na niezły poziom i nie da się stłamsić faworytowi, to wszystko jest możliwe. Chociaż w naszym scenariuszu Al-Mar ten opór i tak w końcu złamie i po 50 minutach gry to on będzie tutaj przyjmował gratulacje.

A komu ten sam zaszczyt przypadnie po ostatnim meczu 1.kolejki? Przypomnijmy, że parę w starciu z godziny 16:15 stworzą Black Dragons i Al-Maj Car. Jeszcze rok temu jedni i drudzy grali na poziomie 2.ligi, a potem wspólnie znalazły się w elicie, gdzie radziły sobie bardzo dobrze, nawet jeśli walczyły o inne cele. Black Dragons w swoim debiutanckim sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej finiszowali na trzecim miejscu a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to pewnie teraz liczą na jeszcze więcej. Al-Maj długo był z kolei uczestnikiem strefy spadkowej, jednak dobra końcówka sezonu spowodowała, że udało się utrzymać. Teraz markowianie pewnie wiele by dali, by swojego „być albo nie być” w elicie nie sprowadzać do nerwowej końcówki, tylko spokój zapewnić sobie wcześniej. A trzy punkty zdobyte już na wstępie, bardzo by im w tym pomogły. Co prawda w poprzednim sezonie ten zespół musiał uznać wyższość Smoków, to nie zapominajmy, że w ich pierwszej bezpośredniej potyczce, to Al-Maj okazał się minimalnie lepszy. Różnica polega na tym, że o ile skład markowian wiele się nie zmienił, to Black Dragons poczynili potężne wzmocnienia przed tym sezonem i w żadnym scenariuszu nie zakładają, że mogą tutaj stracić jakieś punkty. My oczywiście przestrzegamy ich przed lekceważeniem, ale jeżeli tego dnia wszystko u nich zagra tak jak trzeba, a nowi zawodnicy dobrze wkomponują się w drużynę, to niespodzianki nie będzie. A przynajmniej wszystko na to wskazuje.

Na koniec przypomnienie, że cały czas możecie podawać swoje typy w Lidze Typerów na 1.kolejkę. Bez względu na to w którym momencie dołączycie do zabawy, to i tak macie szansę na wygraną – szczegóły TUTAJ. Przy okazji pamiętajcie, że jeśli nasze zapowiedzi pojawią się na Facebooku, to zachęcamy by je polubić, by mogły dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Aaa, no i bardzo ważne – w nocy z soboty na niedzielę przestawiamy zegarki z 2:00 na 3:00 (śpimy o godzinę krócej). Weźcie to pod uwagę, bo żadnych wymówek nie przyjmujemy 😉

Wszystkim życzymy spokojnej soboty!

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.