Czy Orlik Zabrodzie stać na sensację? Zapowiedź 2.kolejki


Niewykluczone, że to będzie pierwszy całkowicie deszczowy dzień w Strefie Szóstek. W wakacje mierzyliśmy się z upałami, a teraz powoli chyba trzeba się przyzwyczaić, że pogoda będzie płatała figle. Ale jak mawia klasyk „warunki dla obydwu drużyn będą takie same”.

A startujemy już od 9:30! O tej porze na boisku w Woli gotowe do rywalizacji będą już ekipy Show Team i Retro Squad. I nawet ktoś średnio interesujący się naszymi rozgrywkami łatwo wytypuje w tej parze faworyta. Po pokonaniu Orlika są nim zdecydowanie zawodnicy Przemka Matusiaka. Zobaczymy, czy chłodne, poranne powietrze będzie im służyło, chociaż spodziewamy się, że Showmani są tak zdeterminowani, by odnieść kolejne zwycięstwo, że żadne warunki nie byłyby im straszne. Ale pokonanie Retro to wcale nie będzie bułka z masłem. Ekipa Kamila Wójcickiego pokazała z HandyMan, że mimo długiej przerwy od amatorskich rozgrywek, nie zapomniała o co w nich chodzi. Czas będzie działał na korzyść Retro, a z każdym kolejnym spotkaniem ich zgranie powinno być na wyższym poziomie. Mamy też nadzieję, że kapitanowi uda się przyprowadzić jakiegoś napastnika, bo mimo iż Artur Augustyniak dobrze wywiązał się z tej roli przed tygodniem, to nominalnym atakującym nie jest. A znając Retro, to ten zespół znów ustawi się na własnej połowie i będzie czekał na kontry, które bez kogoś szybkiego z przodu, z góry będą skazane na niepowodzenie. Trochę czasu jednak było, aby o tym pomyśleć i liczymy, że zespół z Radzymina wykorzystał go odpowiednio. W przeciwnym razie na premierowe punkty w Strefie 6, chłopaki będą musieli jeszcze trochę poczekać.

Ostatnie zdanie z poprzedniego akapitu, to chyba motyw przewodni każdej zapowiedzi spotkania z udziałem The Naturatu 😉 Obóz Szymona Baranowskiego miał już łącznie dziesięć okazji, by wreszcie sprawdzić, jak smakuje punkt zdobyty w naszej lidze szóstek, ale żadnej z nich nie wykorzystał. Przed tygodniem doznał z kolei bolesnej lekcji od PrefBudu, jednak były fragmenty, które sugerowały, że z tej mąki jakiś chleb będzie. Pytanie tylko kiedy 😉 Może z Bad Boysami? W pierwszej edycji, gdy te zespoły stanęły do bezpośredniej rywalizacji, zaryzykowaliśmy i postawiliśmy na The Naturat. Ryzyko się nie opłaciło, bo Źli Chłopcy, nawet jeśli powoli przykleja się do nich łatka „janosików”, to aż tak dobroduszni nie byli. I teraz również nie zapowiada się, by mogli pogubić tutaj „oczka”, tym bardziej, że po meczu z Green Teamem są dwa punkty w plecy i jeśli nie chcą już na wstępie gonić czołówki, to potrzebują tutaj zwycięstwa. My mamy przede wszystkim nadzieję, że ich niedzielni rywale wyciągnęli wnioski z klęski z PrefBudem i nawet, gdyby znowu przyszło im zaznać goryczy porażki, to przynajmniej będą mogli po spotkaniu spojrzeć w lustro. Wciąż staramy się im uzmysłowić, że budowę zespołu muszą rozpocząć od konsekwentnej postawy w defensywie, bo nie mają jeszcze na tyle argumentów z przodu, by pójść na „wymianę ciosów”. Mamy nadzieję, że zrozumieli to przesłanie i wreszcie zobaczymy w ich postawie progres. Wszak wiecznie rozgrzeszać ich młodością czy brakiem doświadczenia po prostu nie możemy.

A kto wie, czy nie najciekawiej zapowiadającą się rywalizację w dniu 27 września nie obejrzymy od godziny 11:30. Wtedy to Green Team stanie w szranki z AutoSzybami. Ciekawy pojedynek, szczególnie że zawodnicy tych ekip na pewno się znają. Przecież Patryk Cackowski cały poprzedni sezon grał w Green Teamie (ówczesnym Studio-Car), a Kamil Portacha czy Mateusza Bala znają się z Kamilem Wiśniewskim choćby ze Sparty z ligi ósemek. No ale na boisku uprzejmości nie będzie, szczególnie iż obydwu ekipom zależy na zbudowaniu solidnych punktowych fundamentów przed dalszą częścią sezonu. Teoretycznie więcej zawziętości powinien w tej kwestii wykazać zespół Adriana Wojdy, bo chłopaki na swoim koncie mają tylko remis i przy założeniu kolejnego potknięcia, szanse na odegraniu w lidze poważnej roli mocno by się skurczyły. Ciekawe, czy kapitanowi tej drużyny uda się skompletować optymalny skład, bo to na pewno pomogłoby w realizacji celu, jakim będzie ewentualne zwycięstwo. Ale AutoSzyby to bardzo groźny rywal. Ich atak to prawdziwa kuźnia bramek, bo Bartek Bajkowski i Krzysiek Zych to gracze, którymi nawet ligowe tuzy na pewno by nie pogardziły. Nie od dziś jednak wiadomo, że częstym (aczkolwiek i tak jest z tym dużo lepiej) problemem Szyb są oni sami. Kamil Wiśniewski musi tutaj dbać, by zawodnicy skupiali się na grze a wszystko opierało się na pozytywnej mobilizacji. Jeśli tak będzie, to gracze w białych koszulkach mają więcej szans na triumf, zwłaszcza że nie zapominajmy, iż w pierwszym meczu nie zagrał u nich Łukasz Flak. Gdyby i on był w niedzielę do dyspozycji, to „Zielonych” czeka piekielnie trudna droga do jakichkolwiek punktów. Ale z drugiej strony – gdyby udało się je zdobyć, to i radość z nich będzie proporcjonalnie większa.

Gdy we wtorek po południu w terminarz spojrzeli gracze Orlika Zabrodzie, to pewnie pomyśleli sobie, że Organizator ich nie lubi. Po jednym trudnym meczu, w drugiej kolejce czeka ich bowiem może nawet trudniejszy, albowiem rywalem będzie faworyt do końcowego zwycięstwa – PrefBud. Oczywiście my żadnymi sympatiami czy antypatiami się tutaj nie kierowaliśmy, zwłaszcza że wszystkie zespoły lubimy tak samo. Niestety nie ma takiej opcji, by z PrefBudem nie zagrać, a być może to wcale nie będzie taki zły moment, by na ekipę Rafała Kowalczyka trafić. Dlaczego? Nasz bank informacji dowiedział się, że drużyna z Tulewa może mieć małe problemy kadrowe. Kilku graczy obecnych przed tygodniem prawdopodobnie jutro nie wystąpi, co na pewno stanowi jakąś szansę dla Orlika. Poza tym – jeżeli przybysze z Zabrodzia chcą odbić się od dolnych stref tabeli, to żaden skok w górę nie będzie smakował tak, jak przy okazji zwycięstwa właśnie z ligowym hegemonem. Inna sprawa, że Zbyszek Pawlak i spółka na pewno na inaugurację nie zagrali w sposób, w jaki sami by chcieli i liczymy, iż ta sportowa złość spowodowana porażką z Show Teamem, pozwoli im na wydobycie z siebie wszystkiego co mają najlepsze. Nie mielibyśmy też nic przeciwko, gdyby w ich kadrze nie zabrakło Karola Malinowskiego, którego nieobecność w pierwszej kolejce była dla zespołu bardzo bolesna. Jeśli tak się stanie, to Orlik wcale nie musi tutaj stanowić tła dla PrefBudu. Najważniejsze jednak, by sami zawodnicy wyszli na ten mecz z przekonaniem, że wszystko jest w ich nogach. Bo każde inne podejście sprawi, że to spotkanie będzie rozstrzygnięte zanim na dobre się rozpocznie.

„Przespaliśmy pierwszą połowę. To musi być zupełnie inny zespół na drugą połowę. To musi być zupełnie inna gra. To musi być zupełnie inna walka!”- kto pamięta te słowa? W 2002 roku, w przerwie spotkania MŚ Polska – Korea Południowa wypowiedział je selekcjoner Polaków Jerzy Engel. I tak mocno skojarzyły nam się one z tym, co w pierwszej kolejce zaprezentowała Joga Bonito. Ekipa Bartka Brejnaka – mówiąc delikatnie – nie popisała się przeciwko AutoSzybom, ale mamy nadzieję, że to był jedynie wypadek przy pracy i ten zespół w dniu jutrzejszym pokaże, na co go stać. Jego konkurentem będzie HandyMan. Ci z kolei mają za sobą solidne, i co najważniejsze – wygrane zawody przeciwko Retro. Gra nie była może najpiękniejsza, a w końcówce zdarzył się chłopakom przestój, ale pierwsze mecze często takie są. Hendymeni nie widzą jednak innej opcji, niż drugie zwycięstwo w sezonie, zdając sobie sprawę, że najbliższy konkurent jest spokojnie w ich zasięgu, a sześć punktów po dwóch meczach, to byłby naprawdę potężny kapitał. Obóz Kamila Dybka zna już zresztą smak zwycięstwa nad Jogą w Strefie Szóstek, bo w sezonie Lato 2020 wygrał z nią 10:7. Tamten mecz był bardzo specyficzny, bo gracze Bonito prowadzili w nim różnicą już czterech goli, ale wtedy sprawę w swoje nogi wziął Sebastian Laskowski i to on poprowadził zespół do spektakularnej remontady. Ciekawe czy jutro również się pojawi i czy także będzie musiał ratować drużynę z opresji. Prawdę mówiąc, to nie mielibyśmy nic przeciwko, bo to by świadczyło o tym, że Joga zbierze tutaj dobry skład i zmaże plamę sprzed tygodnia. Tego od niej oczekujemy i taki też stawiamy przed nią cel. A wtedy to może być naprawdę dobry mecz, zwłaszcza że o determinację HandyMan jak zawsze jesteśmy spokojni.

Przed dniem jutrzejszym chcielibyśmy jeszcze wyjaśnić kilka kwestii. Jeśli jakiś zawodnik w jednym meczu zobaczył dwie żółte kartki i w konsekwencji czerwoną, to NIE OZNACZA to, że musi pauzować w kolejnym spotkaniu. Regulamin mówi jasno, że karencja dotyczy zawodników, którzy skompletują wpierw trzy żółte kartki, potem pięć, siedem, etc. Dlatego też udział Piotrka Stańczaka i Kuby Pełki jest jak najbardziej możliwy. Po drugie – macie jeszcze sporo czasu, by wziąć udział w naszych typerach – jednym na Facebooku – TUTAJ, a drugim na stronie naszego serwisu – TUTAJ. Serdecznie zachęcamy. I ostatnia kwestia – ponieważ zapowiada się średnia pogoda, prawdopodobnie przełożymy drugą część zdjęć drużynowych na kolejną niedzielę. Trudno nam też powiedzieć, czy uda nam się cokolwiek jutro nagrać, aczkolwiek jeśli tylko pozwolą na to warunki, to wykorzystamy każdą chwilę na złapanie Waszych poczynań. I cóż – jak zwykle życzymy Wam spokojnej soboty i do zobaczenia w niedzielę!

Inne Artykuły

Dodaj komentarz