Czas wprowadzić piłkę do gry! Zapowiedź 1.kolejki


Drugie rozdanie Strefy Szóstek nadchodzi! W każdych rozgrywkach pierwsze mecze są niezwykle istotne, dlatego domyślamy się, że już ładujecie akumulatory i nie możecie się doczekać pierwszego gwizdka. A potem – cała naprzód!

Niedzielne potyczki rozpoczniemy od starcia dobrych znajomych z pierwszej edycji. Niech bowiem nikogo nie zmyli nazwa Green Team – tak naprawdę to ekipa Studio-Car, podobno w wersji 2.0. Ferajna Adriana Wojdy zasłużyła na dobrą ocenę po poprzednim sezonie a wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. „Zieloni” będą więc chcieli od zwycięstwa rozpocząć drugą edycję, co przy okazji byłoby skutecznym rewanżem za poprzedni mecz z Bad Boysami. Wówczas minimalnie lepsi okazali się przeciwnicy, którzy zagrali bardzo konsekwentnie, świetnie funkcjonowała ich defensywa i mimo dość wąskiego składu, to oni zapisali na swoje konto trzy punkty. Jak się później okazało, dla Bad Boys to był jeden z niewielu meczów z ekipą z dolnej połowy tabeli, z którą udało im się wygrać. Zawodnicy z Ostrówka nawet sami siebie nazywają „Janosikami”, ale jeżeli w tej edycji zamierzają odegrać poważniejszą rolę niż w poprzedniej, to tutaj inny wynik niż trzy punkty nie wchodzi w grę. Ich atutem będzie na pewno zgranie, bo po stronie „Zielonych” widzimy sporo nowych twarzy, którym pewnie trochę czasu zajmie aklimatyzacja przy Warszawskiej 41. Przynajmniej tak to sobie wyobrażamy a czy te wyobrażenia znajdą przełożenie na rzeczywistość – przekonamy się już niedługo!

Teraz czas na zapowiedź spotkania, w którym zdecydowanie najłatwiej wskazać faworyta. PrefBud wygrywając Letni NLH CUP dał wyraźny sygnał, że do Strefy 6 nie przyszedł odcinać kuponów, tylko żeby do swojej bogatej kolekcji dołożyć następne trofeum. I pewnie nie znaleźlibyśmy śmiałka, który postawiłby jakiekolwiek pieniądze, że w premierowej kolejce ten zespół się potknie. Bo jeśli rywalizuje z The Naturatem, który w pierwszym sezonie przegrał wszystko, to tylko niepoprawny optymista widziałby tutaj inny scenariusz niż ten, w którym trzy punkty jadą do Tulewa. Ciekawym doświadczeniem byłoby, gdybyśmy spytali o szansę na zwycięstwo samych zawodników The Naturatu. Czy mimo wszystko stawialiby na siebie? Trochę już ich poznaliśmy i wiemy, że charakteru im nie brakuje. Także na swoim profilu FB zapowiadają, że chociaż są klasycznym underdogiem w tej parze, to nie rozłożą konkurentom czerwonego dywanu, tylko będą walczyli do samego końca. I akurat tego również jesteśmy pewni. Pytanie brzmi, czy starczy im umiejętności, by faktycznie chociaż trochę postraszyć konkurentów. Jeśli w ich składzie, gdzie nie brakuje debiutantów, znajdzie się ktoś, kto poukłada ich grę, to możemy liczyć na niezły mecz. Ale gdyby ktoś podsunął nam pod nos pismo, w którym deklarujemy dla nich poparcie w tej potyczce, to swojej parafki raczej byś tam nie złożyli.

W trzecim meczu premierowej serii dojdzie do konfrontacji Retro Squad z HandyMan. Jeśli ktoś wertował już skład Retro, to wie, że w dużej mierze ta ekipa będzie się opierała o zawodników Beer Team, którzy przed miesiącem zdobyli brązowe medale w sezonie Lato 2020. I mieli chęć kontynuować swoją przygodę z S6, ale w wyniku kontuzji i innych kwestii, ostatecznie z udziału zrezygnowali. Skorzystał na tym Kamil Wójcicki. Pierwotnie miał on zbudować drużynę głównie ze „starego” składu Retro, jeszcze z ligi ósemek w Zielonce. Ale gdy dowiedział się, że jest szansa, by dokooptować do kadry Konrada Kanona, Damiana Nowaczuka czy kilku innych, to nie mógł nie wykorzystać tej okazji. Co na to Hendymeni? U nich kadra trochę się przewietrzyła. Odeszło w sumie czterech – pięciu graczy, w tym – co było dużym zaskoczeniem – Jacek Markowski. Trudno powiedzieć jaka była tego przyczyna, ale na pewno jego brak to spore osłabienie. Być może w jego buty wejdzie Sebastian Sasin, gracz o trochę innej charakterystyce, ale też bardzo pożyteczny i być może jego spokój udzieli się reszcie graczy w żółtych koszulkach. Czy to wystarczy do pokonania Retro? Ciężko to ocenić. Nie wiemy co zaprezentuje przeciwnik, kim ostatecznie przyjedzie do Woli, a i dyspozycja HandyMan stanowi dla nas zagadkę. Wydaje się, że będzie to mecz około-remisowy, który rozstrzygnie się dopiero w drugiej połowie. I wtedy swoje zrobią nerwy, a kto je lepiej opanuje, wróci do domu z kompletem punktów.

W samo południe misję poprawy lokaty z wakacji rozpocznie za to Joga Bonito. Rozmawialiśmy z kilkoma graczami tej drużyny i wiemy, że nastroje są bojowe. Wnioski z premierowej edycji zostały wyciągnięte, jest też kilka wzmocnień i to wszystko ma zafunkcjonować już od pierwszej kolejki. Ale AutoSzyby to nie jest pierwsza-lepsza drużyna. Chłopaki od wielu lat funkcjonują na lokalnej mapie drużyn piłkarskich i tak jak kiedyś byli głównie planktonem dla grubych ryb, tak z sezonu na sezon grają coraz lepiej, pojawiają się pierwsze sukcesy i Kamil Wiśniewski jest dobrej myśli przed pierwszą kolejką. Optymizmem napawa także dobry występ w turnieju przed ligą, gdzie AutoSzyby dotarły do najlepszej ósemki, po drodze pokonując późniejszego triumfatora, czyli PrefBud. Ale tym meczem wiecznie żyć nie można. Owszem – to fajne osiągnięcie, ale jeśli nie pójdzie za nim coś konkretnego, coś co będzie można postawić na półkę w regale, to tamta potyczka pozostanie jedynie wspomnieniem. I ten zespół o tym wie, dlatego o jego determinację i motywację jesteśmy spokojni. Byle tylko tych obydwu czynników nie było w nadmiarze. Jak więc to wszystko się skończy? W naszej opinii kluczem dla Jogi będzie zneutralizowanie Bartka Bajkowskiego i Łukasza Flaka. To dwie armaty AutoSzyb, które będą niesamowicie groźne. Jeśli uda się ograniczyć ich działanie, to Bonito ma szansę wygrać. Ale jeżeli ta sztuka się nie powiedzie, to chyba każdy się domyśla, jak to się skończy.

Po każdym daniu głównym zwykle otrzymuje się deser. I tak chcielibyśmy myśleć o meczu, który spuentuje zmagania pierwszej serii, a będzie to starcie dwóch strefowych nowicjuszy – Orlika Zabrodzie i Show Teamu. Widząc tę parę i znając przeszłość obydwu ekip od razu sprawdziliśmy, jakie były wyniki ich meczów z Ligi Bobra. Doliczyliśmy się dwóch bezpośrednich potyczek i obydwie na swoje konto zapisał Orlik – najpierw 7:1, a przed rokiem 3:0. Zwłaszcza ten drugi wynik pokazuje, że był to prawdopodobnie dobry mecz, a i okazji podbramkowych nie brakowało, co sugeruje nam miano MVP całej kolejki dla Czarka Murawskiego – golkipera Show Teamu. Nie od dziś mówi się jednak, że do trzech razy sztuka. I pewnie to powtarzają sobie podopieczni Przemka Matusiaka. Teraz mamy bowiem nowe rozdanie i to co było wcześniej, przestaje mieć znaczenie. Pewnym problemem dla nas jest jednak fakt, iż jeszcze ani razu nie widzieliśmy Show Teamu w akcji. To utrudnia nam dokonanie porównania i jednocześnie oceny potencjału. Orlika już w grze mieliśmy okazję zobaczyć i mimo kiepskich wyników w turnieju, ten zespół udowodnił, że z choinki się nie zerwał. Przede wszystkim jest tutaj wielu doświadczonych zawodników, którzy pewnie nie raz ucierali nosa dużo młodszym od siebie. Czy w niedzielę zrobią to po raz kolejny? A może to młodzież udowodni, że czas „starszych panów” powoli przemija? Nie możemy się doczekać, gdy na te pytania wreszcie poznamy odpowiedzi!

Na koniec przypominamy, że tuż obok boiska znajduje się źródełko z wodą, gdzie można się schłodzić, a jednocześnie ugasić pragnienie. Po każdym meczu będziemy też zbierać informacje od kapitanów, kogo wybrali na najlepszego zawodnika drużyny przeciwnej. Pamiętajcie też o wzajemnym szacunku – czy to do przeciwnika, sędziego czy kolegów z drużyny. I to chyba wszystko. Życzymy Wam udanej soboty i do zobaczenia jutro!

Inne Artykuły

Aktualności

Dodaj komentarz