Bad Boys walczą o utrzymanie lidera. Zapowiedź 4.kolejki


Po tym jak The Naturat pokonał Show Team, chyba wiele drużyn przystąpi do czwartej kolejki z nadzieją, że „niemożliwe nie istnieje”. W tym oczywiście sami sprawcy ogromnej niespodzianki sprzed tygodnia.

A właśnie od meczu z udziałem The Naturatu zaczniemy jutrzejsze potyczki. Prawdopodobnie nikt nie chciał w najbliższej serii trafić na Szymona Baranowskiego i spółkę, bo ta drużyna napakowana po ostatnim sukcesie, na fali rozpędu będzie chciała zdobyć kolejne trzy punkty. Ale czy AutoSzyby na to pozwolą? Tak jak The Naturat poprzedni mecz będzie pamiętał długo, tak ferajna Kamila Wiśniewskiego chciałaby pewnie jak najszybciej zapomnieć o tym, co stało się 4 października. Mecz z HandyMan zupełnie chłopakom nie wyszedł, ale jedna porażka to jeszcze żaden problem w kontekście walki o najwyższe cele. Co innego kolejna – Szyby muszą się tutaj otrząsnąć, bo gdyby znów zanotowały wpadkę, to prawdopodobnie stracą możliwość odrobienia dystansu do ścisłej czołówki za pomocą jednego spotkania. A to byłoby groźne. Ten zespół musi na pewno wyciągnąć wnioski z ostatniego meczu, zwłaszcza jeśli chodzi o błędy indywidualne. Ale nawet ich eliminacja nie gwarantuje sukcesu. Kto by pomyślał, że takie słowa wypowiemy w kontekście rywalizacji z The Naturatem. No ale taka jest prawda. „Fioletowi” wcale nie wygrali przypadkiem z Show Teamem i przez pełne 50 minut zapracowali sobie na to, co działo się później. I teraz też będą niebezpieczni, zwłaszcza że presja leży na konkurentach. Oni tutaj tylko „mogą” i jeśli zagrają jak przed siedmioma dniami, to niewykluczone, że ich piękny sen trochę jeszcze potrwa.

Przedłużyć swoją serię planuje także HandyMan. Ekipa Kamila Dybka jest jak na razie niepokonana w drugiej edycji, a dzięki niespodziewanemu, acz zasłużonemu triumfowi nad AutoSzybami, wdrapała się na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. I łatwo na pewno nie da się stamtąd zrzucić. Jej rywalem będzie tym razem Green Team. Obóz Adriana Wojdy również przystępuje do tej potyczki w dobrych nastrojach, bo bezpośrednio po premierowej wiktorii w tej edycji nad Joga Bonito. Zresztą – chłopaki najbliższego spotkania też nie muszą obawiać w jakiś szczególny sposób, bo w sezonie letnim ograli 4:3 Hendymenów, co stanowiło spore zaskoczenie. Ale to też pokazuje, że przy założeniu dobrej gry, spokojnie można tutaj powalczyć o końcowe zwycięstwo. I jak zwykle w takich sytuacjach szans teoretycznie słabszej drużyny upatrujemy w sposobie gry, jaki musi zaprezentować przeciwnik. Bo z AutoSzybami zespół HandyMan mógł się wycofać i czekać na kontry. A tutaj będzie odwrotnie – to oni będą musieli znaleźć sposób na zamkniętego na własnej połowie konkurenta. I to wcale nie będzie proste. Owszem – ta drużyna ma ku temu odpowiednie narzędzia, lecz być może minie w tym spotkaniu sporo czasu, zanim drugi zespół w tabeli znajdzie sposób, który pozwoli mu regularnie rozmontowywać defensywę Green Teamu. Kto się więc tutaj spodziewa jednostronnego starcia, ten musi uważać – bo dawne Studio-Car powoli, acz systematycznie robi postępy i w tym spotkaniu będzie to chciało po raz kolejny potwierdzić.

A kto by się spodziewał, że po tym jak Bad Boys zremisowali w pierwszej kolejce ze wspominanym wyżej Green Teamem, to właśnie oni będą liderem rozgrywek po trzech rozegranych seriach. Ale historia pisze się na naszych oczach i zawodnikom z Ostrówka po raz pierwszy w historii Strefy 6 przyjdzie bronić najwyższej możliwej lokaty w lidze. Teoretycznie ta misja nie powinna nastręczyć Złym Chłopcom poważniejszych trudności, bo ich niedzielnym rywalem będzie Retro. Zespół z Radzymina ma na swoim koncie tylko jeden punkt, ale na miejscu Bad Boysów bylibyśmy daleko, by wyciągać z tego powodu daleko idące wnioski. Z kilku powodów – po pierwsze: Retro zagrało przed tygodniem swój najlepszy mecz w rozgrywkach i tylko przez własną nieodpowiedzialność zgarnęło jeden punkt zamiast trzech. Po drugie: w tej ekipie zadebiutował kolejny były gracz Beer Teamu – Paweł Cackowski i od razu dodał ekipie Kamila Wójcickiego kilka punktów do jakości. A po trzecie wreszcie: Bad Boys będą sobie musieli radzić bez wykartkowanego Piotrka Stańczaka. Wszyscy wiemy ile ten gracz znaczy dla swojego zespołu i jego nieobecność na pewno będzie miała wpływ na postawę w defensywie Złych Chłopców. Ciekawe czy Retro uda się ten fakt wykorzystać, ale bez wątpienia to dla nich świetna wiadomość. Wszystko to powoduje, że wcale nie postawilibyśmy dużych pieniędzy na triumf liderów rozgrywek, a jeśli nawet, to czeka ich tutaj bardzo wyczerpujące starcie. Szczególnie, że skoro tydzień temu zabrali bogatemu, to w ich stylu byłoby, gdyby teraz wszystko oddali biednemu 😉

O godzinie 12:00 dojdzie natomiast do konfrontacji drużyn, które nie tak wyobrażały sobie to, co widzą obecnie w ligowej tabeli. Show Team miał bowiem niesamowitą okazję, by zostać samodzielnym liderem zmagań, ale sensacyjna porażka z The Naturatem wszystko zniweczyła. PrefBud ma jeszcze gorzej, bo on żeby swoją nazwę znaleźć w klasyfikacji, musi scrollować stronę aż do drugiej połowy ligowej hierarchii. Niewykluczone, że to większa niespodzianka niż to, co w trzeciej kolejce stało się Show Teamowi, ale też nie ma co w tym momencie licytować się, kto ma gorzej. Tutaj trzeba patrzeć w przyszłość i zrobić wszystko, by powrócić na zwycięską ścieżkę. W większym stopniu tyczy się to ekipy z Tulewa. Fakt że tabela jest bardzo spłaszczona a zaskoczenie goni zaskoczenie, powoduje że PrefBud nadal może się włączyć do rywalizacji o najwyższe cele. Tylko że czas przestać teoretyzować, a najwyższa pora wziąć się do roboty. Widać, że ta drużyna ma swoje problemy – a to brak szczęścia, a to kontuzje, lecz w takich właśnie momentach ujawnia się prawdziwe oblicze danego zespołu. I wierzymy, że PrefBud mimo tych przeciwności pokaże klasę. To samo możemy napisać o Show Teamie. Wiadomo, że nikt nie chciał być pierwszym, który przegra z The Naturatem, ale co się stało, to się nie odstanie. Przemek Matusiak i spółka muszą dokonać resetu twardego dysku i ze świeżą głową podejść do kolejnego wyzwania. Bo jeśli nie uda im się tego zrobić, to ta sfera mentalna nie pozwoli im wejść na właściwy dla siebie poziom. Nie bez przyczyny mówi się, że jeśli głowa nie pracuje, to nogi również. Dlatego trzymamy kciuki za obydwa zespoły, by pozbyły się demonów z przeszłości, bo jeśli to się powiedzie, to zobaczymy naprawdę kapitalne widowisko.

A co nas czeka w ostatnim meczu z niedzieli? Przede wszystkim będzie to kolejne podejście Joga Bonito do pierwszego zwycięstwa w sezonie. Trzy dotychczasowe kończyły się niepowodzeniami, aczkolwiek zremisowane starcie z HandyMan dawało nadzieję, że przeciwko Green Teamowi uda się zgarnąć całą pulę. Nic bardziej mylnego – team Bartka Brejnaka znów nie dał rady i raczej nie zapowiada się, by impas przełamał w konfrontacji z Orlikiem. Piszemy tak na kanwie dotychczasowych występów jednych i drugich, oraz tego że Adam Anaszewski pełniący rolę współkapitana w ekipie z Zabrodzia, napisał nam, iż Orlik jeszcze nie prezentuje tego co mógłby, ale ma taki zamiar właśnie w najbliższą niedzielę. Zobaczymy co z tych zapowiedzi wyjdzie, szczególnie że ostatni mecz w wykonaniu debiutantów Strefy 6, do najlepszych – delikatnie mówiąc – nie należał. Na korzyść zawodników w seledynowych koszulkach przemawia jednak bardziej stabilna forma niż to, co proponuje nam Joga. W dodatku w niedzielę prawdopodobnie w barwach Bonito nie zobaczymy Mateusza Muszyńskiego, a co by nie mówić – nawet jeśli czasami ten zawodnik gra za bardzo pod siebie, to jednak zdobył grubo ponad 50% całego dorobku strzeleckiego Jogi, a wziął udział tylko w dwóch meczach. Reasumując – Orlik, jeśli faktycznie zaprezentuje się o te kilka punktów procentowych lepiej niż ostatnio, to powinien tutaj wygrać. Warunkiem będzie zagranie całego spotkania tak, jak końcówkę z Retro. A czy to się uda, dowiemy się dopiero za kilkadziesiąt godzin.

Zgodnie z tym co napisaliśmy wyżej, w dniu jutrzejszym – z powodu gradacji kartek – nie może zagrać Piotrek Stańczak. To jedyny zawieszony gracz na 4.kolejkę. Inna ważna sprawa, o której chcemy Was poinformować, to oczywiście wprowadzenie żółtej strefy na terenie całego okraju. Oznacza to, że jeśli nie przebywacie na murawie, MUSICIE założyć maseczki. Wiemy, że to uciążliwe, ale należy się do tych zaleceń stosować i dotyczy to zarówno kibiców, jak i zawodników czekających na swój mecz (nieprzebywających na poziomie murawy) oraz takich, którzy będą już po rozegraniu swojego spotkania. Liczymy na Wasz zdrowy rozsądek.

Inne Artykuły

Dodaj komentarz