AbyDoPrzodu gra o spokój przed finałem. Zapowiedź 8 kolejki.


To już przedostatnia niedziela z rozgrywkami Strefy Szóstek w premierowej edycji. Ale na szczęście nie ma obaw, że jakiekolwiek wyniki z tej serii spowodują, iż ostatnia kolejka będzie nudna. O to zadbała poprzednia niedziela.

W tym momencie w grze o mistrza ligi pozostały trzy ekipy. Jedną z nich jest AbyDoPrzodu, które jutro z samego rana (8:30!), spróbuje powrócić na zwycięską ścieżkę i wygrać z Magnattem. Czy to konieczność? Ekipa Kamila Melchera, by w ostatniej kolejce nadal mieć tylko i wyłącznie w swoich nogach kwestię tytułu, musi tutaj przynajmniej zremisować. Wtedy, bez względu na to jaki wynik będzie w spotkaniu Copa – Beer Team, wygrana AbyDoPrzodu na zakończenie rozgrywek da temu zespołowi złote medale. Nie przypuszczamy jednak, by chłopaki z Duczek kalkulowali w ten sposób i zadowolili się grą na jeden punkt. Oni przeciwko Magnattowi zagrają o całą pulę i domyślamy się, że na Warszawską 41 przyjadą w pełnym składzie. Zwłaszcza, że świetnie znają ekipę Mariusza Wdowińskiego i wiedzą, że nawet jeśli ten sezon nie należy do udanych dla dawnego Stankana, to koledzy z przeciwnej strony na pewno im nie odpuszczą. Tym bardziej, że wciąż jest matematyczna szansa, że Magnatt skończy na podium i żeby tę nadzieję podtrzymać, ekipa z Wołomina musi wrócić do domów z trzema punktami. To wszystko gwarantuje sporo emocji w pierwszej niedzielnej potyczce, której wyniku z niecierpliwością będą oczekiwać najbardziej zainteresowani. My stawiamy w tej potyczce 1X, bo aż trudno sobie wyobrazić, by AbyDoPrzodu skomplikowali sobie sprawę tytułu na przedostatniej prostej.

Mecz o zupełnie inną stawkę rozegrają między sobą Joga Bonito i Studio Car. Ale to, że będzie ona mniejsza, nie oznacza, że niechętnie będziemy patrzyli w kierunku boiska. Wręcz przeciwnie – to może być bardzo ciekawe spotkanie, bo też jedni i drudzy mają świadomość, że to jedna z niewielu okazji w sezonie, by realnie myśleć o trzech punktach. I nikt nie będzie chciał jej zmarnować. Nieco wyższe notowania ma w tym momencie Studio-Car. To zespół po dwóch zwycięstwach pod rząd, który coraz lepiej rozumie się na placu gry. Ich rywale ostatnio zostali sprowadzeni na ziemię przez Magnatt, a ten mecz pokazał też pewien sposób na drużynę Bartka Brejnaka. Gracze dawnego Stankana bardzo krótko pilnowali Mateusza Muszyńskiego, co nie pozwalało mu rozwinąć skrzydeł, na czym bardzo cierpiała gra ofensywna Jogi. W dodatku gdy popularny Muszka już dostawał piłkę, to nie zawsze wybierał optymalne rozwiązania, co czasami deprymowało kolegów z drużyny. To na pewno temat do przemyśleń dla kapitana Bonito. W obozie konkurentów podobną rolę co Mateusz Muszyński odgrywa z kolei Rafał Kudrzycki. I on akurat świetnie potrafi wyczuć moment, kiedy należy podać a kiedy uderzyć. A wcale niewykluczone, że to będzie taki mecz, w którym właśnie postawa obydwu liderów zadecyduje, do kogo trafia cała pula. Dlatego tym mocniej ostrzymy sobie zęby na to przedpołudniowe starcie.

W pierwszym akapicie pisaliśmy o komplikowaniu sobie spraw. Tytułem mistrzów, jeżeli chodzi o rzucanie sobie kłód pod nogi dysponują Bad Boys. Wystarczy spojrzeć na tabelę – gdyby wygrali z Joga Bonito i HandyMan, a więc ekipami będącymi absolutnie w ich zasięgu, to dziś – i to wcale nie jest przesada – walczyliby o tytuł! No ale nic z tego nie będzie – teraz Złym Chłopcom pozostała po prostu walka o jak najwyższą lokatę. Ciekawe tylko, czy ponownie rywalizując z zespołem z dołu tabeli, a tym razem będzie to The Naturat, znowu nie zaliczą wpadki. Ktoś się pewnie tutaj uśmiechnie pod nosem, ale doskonale pamiętamy choćby ostatni sezon w Nocnej Lidze Halowej, gdzie na czwartym poziomie rozgrywkowym też była jedna ekipa, która od każdego dostawała lanie, a jedynym zespołem jaki pokonała, byli właśnie Bad Boys. Po zawodnikach z Ostrówka widać zresztą takie drobne zniechęcenie i ta stracona szansa na dobry wynik pewnie gdzieś siedzi im z tyłu głowy. Gracze The Naturatu z naturalnych przyczyn wydają się być bardziej zdeterminowani i głodni zwycięstwa, które byłoby przecież historycznym wyczynem w ich przygodzie ze Strefą 6. A ponieważ nic tutaj nie tracimy, to stawiamy, iż Szymon Baranowski i reszta „Fioletowych” po końcowym gwizdku wreszcie będą mieli powody do radości.

Wróżeniem z fusów jest z kolei próba wytypowania zwycięzcy w meczu HandyMan – Lema. Chociaż z boku wygląda to trochę tak, jakby morale zawodników tej drugiej ekipy mocno w ostatnim czasie ucierpiało i chyba nie będzie przesadą stwierdzenie, że chłopaki ten sezon chcą już po prostu dograć. Warto jednak w tym momencie przypomnieć słowa z wywiadu Kacpra Piątkowskiego – mimo że zawodnicy z Radzymina świetnie się znają, to jednak długo ze sobą nie grali i to co wystarczyło na kilku rywali na początku sezonu, potem okazało się po prostu za mało. Być może my również troszeczkę ich przeceniliśmy, aczkolwiek ostatnie mecze – mimo że przegrane – pokazały, że potencjał tutaj jest. Skoro więc z silnymi rywalami Logistyczni podjęli rękawicę, to chyba nic nie stoi na przeszkodzie, by wygrać z Hendymenami. Ale ci są nieobliczalni. Potrafią zagrać twardo, skutecznie, z charakterem, lecz kilka razy w tym sezonie widzieliśmy ich w okolicznościach, gdzie byli totalnie pogubieni i tylko obwiniali się nawzajem. Nie podejmiemy się typowania, jaką twarz tego zespołu zobaczymy tym razem. Jeśli tę pierwszą, to Hendymeni wyjdą z tej batalii zwycięsko. Jeżeli drugą, to konkluzji chyba każdy się domyśla. A stawka jest duża, bo piąte miejsce jest naprawdę bardzo blisko.

No i czas na gwóźdź programu! O 12:30 swoją premierę będzie miał niezwykle ważny mecz, który powie nam, ile zespołów zostanie w grze o mistrzostwo Strefy 6. Na musiku jest zdecydowanie Beer Team, bo przegrywając z Copą, jedyne o co będzie walczył w ostatniej kolejce, to prawdopodobnie o utrzymanie trzeciego miejsca. Ale podopieczni Łukasza Kowalskiego nie po to wygrywali tydzień temu z AbyDoPrzodu, by teraz zakładać jakiś pesymistyczny scenariusz. Poprzedni występ dał im na pewno niesamowitego kopa motywacyjnego, chociaż cały czas mamy w głowie ich wpadki z tego sezonu i na pewno nie jest to zespół tak stabilny jak niedzielni rywale. Kopacze imponują bowiem równym poziomem gry, który pozwala im zdominować oponenta i gładko go wypunktować. Ten mecz będzie też szalenie ciekawy z punktu widzenia samych zawodników. Irek Zygartowicz i Mateusz Marcinkiewicz jeszcze dziś będą rywalizować ramię w ramię w Pucharze Polski, a kilkanaście godzin później staną po dwóch stronach barykady. To będzie konfrontacja niezwykle szybkiego obrońcy, z równie szybkim napastnikiem. Nie możemy się też doczekać pojedynku dwóch Konradów – Bulika z Kanonem. I pewnie takich smaczków jest więcej, dlatego jedyne co nam pozostaje to przekonanie, że po ostatnim gwizdku będziemy bardzo żałować, że ta potyczka tak szybko się skończyła.

W dniu jutrzejszym nie ma zawodników zawieszonych za kartki. Bardzo byśmy Was z kolei prosili, by zwłaszcza zespoły grające z samego rana, nie spóźniły się na swoje mecze. Celowo tak wcześnie rozpoczynamy grę, by wielu graczy zdążyło na wszelakie uroczystości, na które będą jechali niemal wprost z boiska. Z góry dziękujemy, życzymy wszystkim udanej soboty i do zobaczenia!

Inne Artykuły

Dodaj komentarz