AbyDoPrzodu czy Copa FC? Zapowiedź 9.kolejki

Bardzo szybko upłynęły te dwa miesiące rywalizacji. A już jutro poznamy drużynę, która przez całą następną edycję będziemy tytułować aktualnym mistrzem Strefy 6. Kto to będzie?

O ile to co dzieje się w kwestii miejsc 1-2 można nazwać prawdziwą walką, to chyba podobnych słów nie użyjemy w kontekście rywalizacji o trzecie miejsce w tabeli. W teorii jeszcze trzy zespoły mają szansę na to, by zająć najniższy stopień podium, ale nie wydaje się, by szansę z rąk wypuścił Beer Team. To z kolei powoduje, że mecz Bad Boysów z Magnattem będzie raczej o czwartą lokatę, aczkolwiek jesteśmy ostatnimi, którzy będą odbierać komukolwiek z tej pary nadzieję. Chociaż pewnie nawet sami zawodnicy tych dwóch ekip nie wierzą w szczęśliwy dla siebie finał i stoczą tutaj po prostu batalię o ligowe punkty, bez dalekosiężnego myślenia, co to może przynieść. Faworytem jest chyba Magnatt, który z dobrej strony pokazał się z AbyDoPrzodu i który będzie chciał pożegnać się z naszymi rozgrywkami (chłopaki na co dzień rywalizują w lidze w Sulejówku) efektownym zwycięstwem. Ale gracze z Wołomina nie mogą zapominać, że Bad Boys mają to do siebie, iż z lepszymi ekipami grają lepiej. W dodatku, wraz z powrotem do gry rodziny Woźniak, skończyła się już gra z ledwie dwoma rezerwowymi, co często dawało się potem we znaki zawodnikom z Ostrówka. Dlatego też tytułując Magnatt faworytem, nie przewidujemy meczu do jednej bramki, ale gdzie właśnie jedna bramka różnicy może zdecydować o zwycięstwie. A po nim przyjdzie już tylko czekać na pozytywne wieści z kolejnego spotkania, które stoczą…

Beer Team i Joga Bonito. Sytuacja tych pierwszych jest jasna – jeżeli zdobędą przynajmniej jeden punkt, to oni odbiorą brązowe medale na zakończeniu pierwszego sezonu. I nie wydaje się, by mogło być inaczej, bo jak łatwo prześledzić wszystkie mecze Jogi z ekipami ze ścisłej czołówki, to wyglądały one bardzo kiepsko. Przeciwko AbyDoPrzodu – 0:14, przeciwko Copie 1:14. No trudno mieć nadzieję, nawet przy całej sympatii do drużyny Bartka Brejnaka, że tutaj stanie się cud. Jedyną szansą, jaką widzimy dla graczy Bonito, jest postawienie autobusu we własnym polu karnym i granie na kontry. W otwartą wymianę ciosów z Beer Teamem, który przyjedzie pewnie najmocniejszym składem, nie ma co wchodzić, bo to się skończy podobnym pogromem jak te wymienione wyżej. Inna sprawa, że nie wiemy, czy na ten mecz dojedzie najlepszy strzelec Jogi – Mateusz Muszyński. Jak sam mówił w wywiadzie – jego obecność w ten weekend stoi pod znakiem zapytania, ale wierzymy że „Muszka” jednak znajdzie się w składzie, bo z nim ten mecz na pewno będzie ciekawszy. I kto wie – może w jakiś sposób zmotywowani przez Magnatt lub Bad Boys gracze Jogi jednak dokonają niemożliwego? Piłka lubi takie romantyczne historie, dlatego pozwolimy sobie tak ten akapit zakończyć.

Aż w końcu, o godzinie 11:00 nastąpi WIELKI FINAŁ pierwszej edycji szóstek na Woli. Spotkają się w niej dwie najlepsze ekipy, chociaż to sformułowanie jest nie do końca poprawne, bo chociaż często się tak mówi lub pisze, to przecież najlepszy może być tylko jeden. Kto więc zgarnie to miano? Copa czy AbyDoPrzodu? Nie będziemy ukrywać – to, że w spotkaniu o wszystko zagrają ci drudzy – tego byliśmy pewni. Nie wiedzieliśmy tylko, kto do nich dołączy, ale dość szybko okazało się, że to będą właśnie Kopacze. Najrówniej grająca ekipa w rozgrywkach, dobrze zbilansowana, która potrafi całym zespołem zarówno bronić, jak i atakować. To samo zresztą dostrzegamy w ich przeciwnikach. W ogóle podobieństw między tymi zespołami jest więcej – sama geneza powstania drużyny, czyli skrzyknięcie znajomych z jednego osiedla czy ulicy, to coś, co powoduje, że tych ekip nie da się nie lubić. To nie są dream teamy, nie ma tutaj ściągania najlepszych zawodników z innych zespołów, byle tylko odnieść sukces. Najważniejsza jest dobra atmosfera, która jak widać – przekłada się na wyniki. Dlatego kto by mistrzem Strefy 6 nie został – będziemy zadowoleni. Ale jeśli już mamy kogoś wskazać, to bliżej nam do AbydoPrzodu. Tutaj górę może wziąć doświadczenie, bo chłopaki z Duczek rozegrali takich meczów całkiem sporo i wiedzą, jak takie pojedynki rozgrywać. Nie wierzymy też, by w jakiś szczególny sposób przeszkadzał im fakt, że muszą wygrać, podczas gdy przeciwnicy tylko zremisować. Na boisko i tak zawsze wychodzi się z myślą o zwycięstwie. Jedyne co może im utrudnić zadanie to kontuzja Patryka Skrajnego, ale i tak w ich zespole jest wielu dobrych graczy, którzy ten wózek mogą pociągnąć. Czy faktycznie tak się stanie? A może górę weźmie młodzieńcza fantazja i polot Copy? Z niecierpliwością czekamy, by poznać odpowiedzi na te pytania. Jak to dobrze, że nastąpi to już jutro. NIECH WYGRA LEPSZY!

A jak już skończy się starcie na które wszyscy czekamy, zacznie się kolejne z cyklu, gdzie niewiadomą jest jedynie różnica bramek. Uczestnikiem tej rywalizacji będzie bowiem The Naturat, który pewnie z wytęsknieniem oczekuje końca sezonu. Ale zanim przyjdzie czas na odpoczynek i wyciąganie legendarnych wniosków, chłopaków czeka jeszcze mecz z HandyMan. Ekipą głodną gry, bo jej mecz przed tygodniem nie doszedł do skutku, no i tę sportową złość bracia Rozbiccy i spółka pewnie będą chcieli wyładować. To nie jest najlepsza informacja dla „Fioletowych”. A że mecze ostatniej kolejki zawsze rządzą się swoimi prawami, to coś nam podpowiada, że The Naturat będzie chciał tutaj zagrać radosny futbol, gdzie konsekwencje nie będą najważniejsze. Ale odradzamy im to. Wszelkie rekordy strzeleckie i tak już pobili, dlatego niech po prostu starają się kontynuować swoją grę z ostatnich tygodni. Bo jeśli będzie inaczej, to Jacek Markowski strzeli im tutaj kilkanaście goli i po tym laniu tylna część ciała będzie ich po meczu bolała jeszcze długo. Wybór należy do nich 😉

A ostatnim – lub przedostatnim – meczem pierwszej edycji Strefy 6 będzie konfrontacja Studio Car z Lema Logistic. Pewnie wiele osób zastanawia się, czy do tego spotkania w ogóle dojdzie, ale Arek Pisarek, a więc kapitan Logistycznych zapewnił nas, że skład na niedzielę będzie. Ta informacja nie ucieszyła z kolei Adriana Wojdy. Gdy dowiadywał się on w dniu wczorajszym, czy jest sens przyjeżdżania na mecz, to po usłyszeniu odpowiedzi, że TAK, odpisał „niedobrze” 😉 Wszystko dlatego, że z kolei to on będzie miał w dniu jutrzejszym bardzo poważne problemy ze składem. Zabraknie najlepszego strzelca drużyny Rafała Kudrzyckiego, prawdopodobnie nie będzie też bramkarza Kamila Portachy i łącznie chętnych do gry jest sześciu. Przy tym upale i przy rywalu, który ma w swoich szeregach wybieganych zawodników – nie brzmi to optymistycznie. Ale nie możemy wykluczyć, że frekwencja w obozie konkurentów będzie podobna, a wówczas będzie to klasyczny mecz na wyniszczenie. Trudno tutaj zresztą cokolwiek przewidzieć, natomiast bez względu na to, ilu graczy pojawi się po obydwu stronach, to trzeba dać z siebie wszystko. Tutaj nie ma już się po co oszczędzać, a zawsze to przyjemniej skończyć jedną pozycję wyżej niż niżej. Zobaczymy kto wykrzesa z siebie więcej determinacji i kto lepiej rozłoży tutaj siły. Te dwa czynniki zadecydują bowiem o tym, gdzie pojedzie cała pula.

W dniu jutrzejszym nie ma zawodników zawieszonych za kartki. Tym samym wszystkich zapraszamy na swoje spotkania oraz na ten najważniejszy, z godziny 11:00. Mamy nadzieję, że wpadniecie na Warszawską 41 – uczestnikom meczu o wszystko na pewno sprawi to sporo frajdy. Życzymy Wam udanej soboty i do zobaczenia jutro!

Inne Artykuły

Dodaj komentarz