Wywiad z Patrickiem Klukiem


Pierwszy raz zobaczyliśmy go w tamtym sezonie w barwach The Naturatu. Biła od niego fajna energia, pewien luz, bezpośredniość – jakby był wychowany w trochę innej kulturze. I to się potwierdziło. O dorastaniu w Chicago, o przygodzie z piłką 11-osobową i oczywiście o Strefie 6 porozmawialiśmy z Patrickiem Klukiem, zawodnikiem Black Dragons Team!

Patryk, świetnie weszliście w nowy sezon Strefy 6. Spotkanie z Show Team to był łatwy mecz, czy jednak trochę energii trzeba było włożyć w zwycięstwo?

– Oczywiście, fajnie weszliśmy w sezon. Pewne zwycięstwo na pewno nas buduje i czujemy się pewniejsi. Jednakże, nie był to łatwy mecz, ponieważ Show Team również pokazało się z dobrej strony.

Trzeba przyznać, że macie bardzo fajny, młody skład. Nie boisz się jednak, że być może na Wasze sukcesy jest jeszcze za wcześnie? Że w tych najważniejszych meczach może Wam trochę brakować doświadczenia?

– Uważam, że będziemy w stanie przy braku doświadczenia nadrobić wszystko umiejętnościami, bo mamy naprawdę solidny zespół. Co będzie potem – w tych najważniejszych meczach – to się okaże później. My na razie myślimy wyłącznie o 3 punktach w następnym spotkaniu.

Ok, to teraz pora wyjaśnić ważną kwestię – Patrick czy Patryk? Domyślamy się, że ta rozkminka bierze się stąd, że do za młodu wychowywałeś się w USA. Opowiesz nam coś o tym?

– (śmiech) Ludzie zawsze mnie o to pytają! Ja za każdym razem odpowiadam, że pisze się Patrick a wymawia się normalnie czyli Patryk. Tak jasne, wychowywałem się do 6 roku życia w Stanach a dokładniej w Chicago. Na szczęście pamiętam wiele rzeczy z tamtego miejsca – choćby festyny, świetnie rozbudowane miasto czy szkołę. Ale nie żałuję, że teraz mieszkam w Polsce.

A nie jest trochę tak, że mimo iż nie byłeś długo w Stanach, to jednak zostało Ci coś z tego amerykańskiego stylu życia? Bo wyglądasz na gościa, który jest bardzo otwarty, pewny siebie i nie boi się żadnych wyzwań? Tak faktycznie jest?

– Po części tak – podoba mi się amerykański styl życia. Jednak w Polsce mam wielu znajomych, przyzwyczaiłem się już i nie wiem czy potrafiłbym wrócić z powrotem do Stanów. Co do cech charakteru to zgodzę się z tym, że jestem otwarty, lubię kontakt z ludźmi, rozmowę, wymienianie się różnymi poglądami.

Wiemy też, że swojego czasu trenowałeś w Wichrze Kobyłka. Jak to wyglądało? I czy to była Twoja jedyna przygoda z grą po 11-stu?

– Jak wróciłem do Polski to przygodę z piłką zacząłem trochę dzięki mojemu bratu Patrykowi Dybowskiemu, który trenował wtedy w Victorii Kobyłka. To był taki mały uczniowski klub, który po jakimś czasie się rozpadł. To właśnie tam poznałem wielu znajomych z którymi później postanowiliśmy dołączyć do Wichru Kobyłka (z tego miejsca chciałbym pozdrowić chłopaków). Niestety przez liczne kontuzje zrezygnowałem z regularnego trenowania i teraz gram tylko i wyłącznie rekreacyjnie.

Ostatnio zapytaliśmy się Ciebie, czy zgodziłbyś się pokomentować z nami mecz Strefy 6 – napisałeś, że jasne. Widzisz się kiedyś w przyszłości w takiej roli? Masz w ogóle jakiś plan na siebie na przyszłość?

– Ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nie mam żadnego doświadczenia w komentowaniu. Ale jak najbardziej jestem chętny, lubię nowe doświadczenia. Co do planów to na razie skupiam się na szkole.

A jak Ci się w ogóle podoba nasza liga? I czy transmisje LIVE to jest to, na co zawsze czekasz najbardziej?

– Ogólnie cały projekt tej ligi mi się podoba, jest to dla mnie super okazja żebym mógł znowu doświadczyć smaku rywalizacji. Transmisje są bardzo fajnym pomysłem, często dzięki nim mogłem na Nocnej Lidze Halowej oglądać i wspierać chłopaków z Auto Delux. Ciekawe czy oni też to będą robili? (śmiech). Przekonamy się wkrótce!

Ostatnie pytanie – kto wygra drugą ligę i dlaczego Black Dragons?

– Bardzo chciałbym żebyśmy to byli my, ale nie będzie to łatwa przeprawa. Jest wiele ciekawych drużyn, które na pewno wysoko postawią poprzeczkę, jesteśmy tego świadomi. Skupiamy się jednak na sobie, żyjemy z meczu na mecz, a jeśli uda się wygrać wszystko, to nie ma innej opcji, byśmy nie awansowali.

Dokładnie tak! Dzięki za rozmowę, widzimy się na boisku i za mikrofonem!

Inne Artykuły

Dodaj komentarz