Wywiad z Mateuszem Marcinkiewiczem


Zależało nam, by premierowy wywiad w nowych rozgrywkach przeprowadzić z zawodnikiem, który będzie wyróżniającą się postacią w zmaganiach. I wydaje się, że reprezentant Copa FC świetnie się w tę charakterystykę wpisuje.

Mateusz Marcinkiewicz – bo o nim – na pewno będzie jednym z motorów napędowych swojego zespołu, a także aktywnym uczestnikiem walki o koronę króla strzelców. Postanowiliśmy sprawdzić, jakie są jego oczekiwania względem siebie oraz rozgrywek, zwłaszcza że pierwszy mecz już na horyzoncie. Przeciwnikiem Copy będzie Studio Car i zobaczymy czy nasz rozmówca już na “dzień dobry” pokaże, że przez okres kwarantanny nie zapomniał jak się zdobywa bramki. Ale zanim to nastąpi zapraszamy do lektury wywiadu.

Mateusz, wszystkie okoliczne rozgrywki miały wystartować w marcu, ale dopiero od niedawna jest możliwość współrywalizacji. Bardzo Ci brakowało tej meczowej adrenaliny?

– Z pewnością każdemu brakowało meczów o stawkę i rywalizacji, ponieważ granie ze znajomymi nie jest w stanie zastąpić cotygodniowych zmagań o punkty. Adrenalina związaną z ligowym graniem jest w pewnym sensie jak narkotyk i bardzo uzależnia, także nie mogę doczekać się startu Strefy 6 i z niecierpliwością odliczam dni do początku sezonu. Zresztą jak cała ekipa Copy FC.

No właśnie – Strefa 6 to nowy twór na piłkarskiej mapie w naszej okolicy. Masz jakieś oczekiwania? Jak w ogóle gra Ci się w systemie 5+1 bramkarz? I czy ze względu na dość mało wolnej przestrzeni, część z Twoich atutów nie zostanie wytracona?

– Co do oczekiwań względem ligi to jestem w 100% pewny, że zostaną spełnione. Grałem zarówno na Futbolidze i NLH, także wiem jak dobrze organizowana jest sama liga jak i otoczka wokół niej. Jeśli ten „twór” będzie na podobnym poziomie to jestem spokojny. Co do kolejnych pytań – w systemie 5+1 grałem już na ligach w czasach podstawówki, a przerwę miałem jedynie podczas zmagań na Futbolidze, także sądzę, że dość dobrze znam ten format. Co prawda wolę grać w „8” czy też na dużym boisku, jednak nie wydaje mi się, że system rozgrywek może stanowić dla mnie jakąś przeszkodę. Trafnie zauważyłeś, że dość mało wolnej przestrzeni może wpłynąć negatywnie na niektóre atuty, ale może również uwypuklić te, o których mogłeś nie wiedzieć. Myślę, że moja pozycja na boisku w Strefa 6 będzie różnić się od tego co mogłeś zaobserwować na Futbolidze czy Okręgowym Pucharze Polski.

Copa FC bardzo pozytywnie zaprezentowała się w ostatnim sezonie Nocnej Ligi Halowej. Widać że dobrze się rozumiecie, nie tylko na boisku, ale poza nim. Można mówić o jakimś celu minimum na najbliższy sezon? Czy jeszcze za wcześnie na takie przewidywania?

– Budując drużynę wraz z Michałem Łapińskim braliśmy pod uwagę nie tylko umiejętności indywidualne, ale cechy pozaboiskowe. Myślę, że z tego wynika udany sezon w NLH oraz atmosfera w drużynie na boisku i poza nim, co jest naszym dużym sukcesem. Przed rozpoczęciem sezonu ciężko jest mówić o wyznaczaniu konkretnych celów, bo nie znamy wszystkich drużyn i nie wiemy na co je stać, także byłoby to wróżenie z fusów. Jeśli jednak mam ocenić tylko przez pryzmat naszej kadry chciałbym powalczyć przynajmniej o ligowe pudło.

A jakie jest w ogóle Twoje najmilsze wspomnienie z piłką? Coś, do czego chętnie wracasz myślami albo w rozmowie z kolegami.

Nie sposób wymienić tylko jednego wspomnienia, więc podam trochę więcej. Na pewno z wielką przyjemnością wracam do przygody w Pucharze Polski, w którym miałem okazję występować w reprezentacji Futboligi. Kolejnym wspomnieniem jest pierwszy pełny sezon na NLH w barwach Copy FC, ze względu na to, że osiągnęliśmy zadowalający wynik, ale przede wszystkim dlatego, że był to najlepszy zespół w jakim przyszło mi grać pod względem atmosfery. Duży sentyment mam również do czasów, kiedy ze znajomymi beztrosko spędzaliśmy niemalże cały dzień na boisku. Najpiękniejsze „piłkarskie” lata w życiu.

Nie sposób też nie zapytać o Twoje relacje na boisku z bratem. Dobrze Ci się gra z Norbertem w jednej ekipie? Często się zdarza tak, że np po ostatnim gwizdku nie macie ochoty na siebie patrzeć? 🙂

– Jeśli grałoby mi się z nim źle, to nie występowałby w drużynie Copy, więc tak – dobrze mi się z nim gra. Czasami jednak mam inne pomysły na rozwiązanie danych sytuacji albo zastrzeżenia co do jego gry i nie boję się tego mówić, więc prowadzi to do delikatnej lub mniej delikatnej dyskusji. Jednak nigdy nie było sytuacji, w której nie chcielibyśmy na siebie patrzeć.

Może wszystko jeszcze przed Wami (śmiech). Mimo naprawdę sporych umiejętności, nigdy nie trenowałeś w klubie. Żałujesz?

– Nie wydaje mi się, żeby moje umiejętności czy potencjał wystarczyły na zrobienie jakiejkolwiek kariery, jednak na pewno żałuję, że nigdy nie spróbowałem trenować na poważnie w klubie. Gdzieś z tyłu głowy siedzi myśl, że potoczyłoby się to inaczej i zdarza mi się o tym myśleć. Z drugiej strony natomiast dzięki takiemu graniu poznałem dużo wartościowych i fajnych osób, co jest bezcenne.

A jeśli chodzi o same rozgrywki. Na co zwracasz największą uwagę pod kątem organizacji? Czy tak naprawdę nie ma dla Ciebie większego znaczenia, co oferuje liga, byle po prostu mieć okazję do gry.

– Zwracam sporo uwagi na otoczkę i to co dzieje się w lidze poza grającą niedzielą. Lubię wejść na stronę i poczytać o tym jak wyglądała kolejka czy nasz mecz z innej perspektywy. W czasie sezonu na stronę wchodzę pewnie codziennie. Wydaje mi się, że najważniejsze pod kątem organizacji jest to, żeby organizator był zaangażowany w swój produkt oraz to, aby liga stale się rozwijała, co sezon zaskakiwała czymś nowym. Dlatego też doceniam rozgrywki, które organizujesz i z przyjemnością biorę w ich udział.

Ostatnie pytanie – kim Mateusz Marcinkiewicz chce zostać w przyszłości?

– Najtrudniejsze pytanie na sam koniec i takie, na które nie jestem w stanie dać konkretnej odpowiedzi. Na pewno chcę robić coś, co będzie sprawiało mi radość i spowoduje, że będę szczęśliwym człowiekiem. Na ten moment byłaby to jakaś praca wokół piłki, bo na obecną chwilę czerpie z tego najwięcej przyjemności. Żeby nie kończyć tak poważnie to w niedalekiej przyszłości chciałbym być mistrzem Strefy 6!

P.S. Dzięki za zaproszenie do wywiadu, mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłem i do zobaczenia na boisku!

Nas nie zanudziłeś – zobaczymy jak resztę 🙂 Dzięki za rozmowę i do zobaczenia!

Inne Artykuły

Dodaj komentarz