Wywiad z Łukaszem Grochowskim


Gdyby z zawodników ligowych wskazać takich, którzy nigdy nie schodzą poniżej pewnego poziomu, to nasz rozmówca zdecydowanie się do nich zalicza. Niezwykle solidny gracz, z ciągiem na bramkę, ze świetnym strzałem z dystansu, ale przede wszystkim uniwersalny, potrafiący zagrać na wielu pozycjach. Gdyby nie on, to dziś Al-Maj Car pewnie plątałby się gdzieś w środku stawki drugiej ligi. Kto to taki? Dziś w ogniu pytań znalazł się ŁUKASZ GROCHOWSKI! Zapraszamy do lektury.

Łukasz, udało Wam się skompletować trzy punkty po pierwszych pięciu kolejkach czwartej edycji. Ale ten dorobek chyba nie mówi wszystkiego o Waszej grze, bo ona jest zdecydowanie lepsza niż to co widzimy w tabeli. Zgodzisz się?

– Zdecydowanie tak. Uważam, że powinniśmy mieć więcej punktów na koncie i w wielu meczach nie odbiegaliśmy poziomem od naszych rywali. Niestety przychodziły takie momenty, że nagle traciliśmy koncentrację i przeciwnicy to wykorzystywali, zdobywając kilka goli z rzędu i przechylając szalę na swoją korzyść.

A jak w ogóle oceniasz poziom pierwszej ligi? Bałeś się, że będziecie odstawać i że wrzucenie Was tutaj może się źle skończyć?

– Mogłoby się wydawać, że różnica między pierwszą, a drugą ligą będzie spora. W praktyce chyba wygląda to trochę inaczej. Mimo, że gramy praktycznie takim samym składem jak w 2 lidze, jesteśmy w stanie nawiązać walkę z każdą drużyną. Pozostały jeszcze dwie kolejki do końca i na pewno będziemy walczyć o jak najlepsze wyniki.

Analizując Wasz zespół, można dojść do szybkiej konkluzji. Ludzi potrafiących grać w piłkę nie brakuje, ale na pewno nie jest łatwo być częścią zespołu, gdzie do samego końca nie wiesz ilu Was będzie i kto będzie. Nie czujesz się tym trochę sfrustrowany?

– Rzeczywiście w ostatnich meczach mieliśmy pewne problemy kadrowe i może być to trochę frustrujące. Musimy jednak pamiętać, że nie wszyscy mogą być na każdym meczu – niektórzy pracują, zdarzają się kontuzje czy inne sytuacje losowe, na które nie mamy wpływu. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie wzmocnimy trochę naszą kadrę i przełoży się to również na osiągane rezultaty.

W ostatnim meczu ligowym graliście jak równy z równym z liderem tabeli. Potem wszystko pokrzyżowała czerwona kartka dla Adama Stromeckiego. To nie pierwszy raz gdy w ten sposób utrudniacie sobie życie, a najgorsze jest to, że osłabiają Was najbardziej doświadczeni zawodnicy. Potrafisz to jakoś wyjaśnić?

Wydaje się, że w tamtej sytuacji sędzia popełnił błąd i w konsekwencji straciliśmy bramkę. Pewnie dlatego reakcja naszego zawodnika była tak impulsywna. Trzeba pamiętać, że sport generuje olbrzymie emocje i czasami ciężko jest zachować spokój. Musimy jednak w przyszłości unikać takich sytuacji, bo grając bez jednego zawodnika ciężko jest nawiązać równorzędną walkę.

Ok, dość o innych, pora na Ciebie. Przez wiele lat reprezentowałeś barwy Marcovii. Pamiętasz ile tych meczów rozegrałeś? Prowadziłeś jakieś statystyki? I jak w ogóle wspominasz ten okres?

– Raczej nie prowadzę statystyk, ale na pewno było ich dużo. W klubie spędziłem kilkanaście lat, więc na pewno odczuwam spory sentyment. Mimo, że to była tylko druga drużyna bardzo miło wspominam spędzony tam czas i z chęcią przychodzę na stadion już jako kibic.

Marcovia to był w ogóle Twoj jedyny klub w seniorskiej przygodzie z piłką? Miałeś jakieś propozycje pograć gdzieś indziej?

– Z tego co pamiętam to chyba jedyny klub, który reprezentowałem. Odnośnie innych propozycji to raz na jakiś czas ktoś podpyta czy nie chcę gdzieś pograć, ale póki co zostaje przy grze w szóstkach.

Dobrze robisz (śmiech). A teraz bardzo ważne pytanie – gdy ludzie pytają Cię, czy jesteś bratem tego słynnego Gonzo, czyli Mateusza Grochowskiego, to co odpowiadasz?

– Hehe, wiedziałem, że o to zapytasz. Cóż, gdy ktoś pyta, to odpowiadam, że tak wyszło (śmiech).

Kto w ogóle wg Ciebie jest lepszy pod względem piłkarskim – Ty czy brat? 🙂

– Jeszcze jakiś czas temu mógłbym się nad tym zastanawiać, ale obecnie Gonzo biega z 20-kilogramowym bagażem z przodu, więc chyba mam nad nim delikatną przewagę. A tak na serio no to już sam musisz ocenić.

A Ty w ogóle lepiej się czujesz na szóstkach czy na ósemkach, gdzie też miałeś możliwość rywalizować? I jaka jest w ogóle Twoja ulubiona pozycja?

– Nie ma to dla mnie większego znaczenia. Może poza tym, że na ósemkach trzeba trochę więcej pobiegać. A najlepiej czuję się chyba w obronie.

No tak, z defensywy łatwiej o takie rajdy jak np ten z filmiku poniżej. Ostatnie pytanie – jak oceniasz S6 pod względem organizacyjnym? Co lubisz, czego nie lubisz – kawa na ławę!

– Chyba nie mam zastrzeżeń odnośnie spraw organizacyjnych. Podobał mi się pomysł, który kiedyś zastosowaliście w Pucharze Ligi z dwoma sędziami w każdym spotkaniu. Myślę, że pomagało to zminimalizować ryzyko błędów, ale pewnie w perspektywie ligi takie rozwiązanie jest raczej nierealne.

Może gdyby Al-Maj Car zawsze płacił wpisowe na czas, to kto wie 😉 To jeszcze tak na szybko – kto wg Ciebie zostanie mistrzem Strefy 6?

– Według mnie będą to Black Dragons.

Oki, sprawdzimy Twój typ za kilka tygodni. Dzięki za wywiad i mamy nadzieję, że widzimy się 7 listopada na przedostatniej kolejce!

Dodaj komentarz