RDK Szewnica wygrywa drugoligowe zmagania!


Stało się chyba to, na co zapowiadało się od dłuższego czasu – ekipa Marcina Białka okazała się najlepsza w zmaganiach drugiego poziomu rozgrywkowego!

Szewnica tak naprawdę nie musiała dziś wychodzić na boisko, by móc świętować sukces. Stempel na jej mistrzostwie postawiła Lambada, która była jedynym zespołem, mającym szansę dogonić RDK. Ale nie potrafiła tego wykorzystać i przegrała dziś w zaległym spotkaniu z Lema Logistic w stosunku 4:6. Była to bardzo ciekawa konfrontacja – dość powiedzieć, że rozstrzygnęła się dopiero w ostatnich sekundach. Początek należał do Lambady, która chociaż grała bez najlepszego zawodnika poprzedniej kolejki Konstantyna Krasynskyia, a brakowało też Maxa Yanchenko, to po dwóch wzorowo wyprowadzonych kontrach miała dwa gole zapasu. Ale trzeba oddać Lemie, że nie przejęła się tymi okolicznościami i z każdą minutą zyskiwała na inicjatywie. Ta drużyna objęła słuszną taktyką pressingu na całym boisku, bo miała do tego ludzi – Kacper Piątkowski dysponował aż 14 zawodnikami! Pierwsze efekty tej wysokiej gry przyszły już w 13 minucie, gdy trafienie kontaktowe zanotował Damian Kossakowski. W drugiej połowie długo goli nie oglądaliśmy, ale gdy zaczęły padać, to tylko dla Lemy. Najpierw niefortunna interwencja Łukasza Trąbińskiego spowodowała, że wpakował on sobie piłkę do bramki po wstrzeleniu jej z rzutu rożnego przez Bartka Balcera. Za chwilę Logistyczni byli już na prowadzeniu i dopiero wtedy Lambada trochę się obudziła. Lada moment mieliśmy remis, potem Lema ponownie była o bramkę z przodu, ale po raz kolejny ze swojego prowadzenia długo się nie cieszyła. Remis był dużo bardziej korzystny dla ekipy Roberta Biskupskiego, jednak zmęczenie dało o sobie znać i w 49 minucie nikt nie upilnował Damiana Kossakowskiego, który wbiegł w pole karne, a tam został powalony na ziemię przez Łukasza Trąbińskiego i sędzia wskazał na rzut karny. Skuteczna egzekucja tego stałego fragmentu gry przez Kamila Żmijewskiego zmusiła Lambadę do postawienia wszystkiego na jedną kartę, co ostatecznie się nie opłaciło. Symboliczny dla gry tego zespołu był obrazek z ostatniej akcji, gdzie Lema zdobyła decydującego gola po kuriozalnym samobóju obrońcy Lambady. To było naprawdę cenne i uczciwie zapracowane zwycięstwo zespołu z Radzymina, który tym samym wskoczył na drugie miejsce w tabeli i jeśli w niedzielę pokona Rekiny Ząbki, to skończy zmagania tuż za plecami Szewnicy. Z kolei przegrani mają czego żałować. Gdyby zgarnęli tutaj trzy punkty, to przy porażce lidera tabeli, byliby na pole position w walce o złoto. A zamiast tego do ostatniej minuty niedzielnego spotkania z Joga Bonito będą musieli drżeć, czy punktów wystarczy im na brąz…

Przegraną Lambady z zadowoleniem przyjęła wspomniana RDK Szewnica. Dla niej oznaczało to jedno – porażka w jakimkolwiek stosunku z Show Teamem nie miała żadnego znaczenia dla ich miejsca w tabeli. Oni zaklepali sobie pierwszą lokatę i wydaje nam się, że ten scenariusz, gdzie nic nie musieli, spadł im z nieba. A to dlatego, że musieli sobie dziś radzić bez Adama Michalika. Bez niego stracili bardzo dużo ze swojej jakości, co z kolei było wodą na młyn dla ich przeciwników. Obóz Przemka Matusiaka również nie odczuwał tutaj jakiejkolwiek presji (szans na medale pozbawił się wcześniej), ale wiedzieliśmy, że gdy wybrzmi pierwszy gwizdek, to gracze w bordowych koszulkach zrobią wszystko, by godnie pożegnać się z czwartą edycją Strefy 6. I jak widzicie po wyniku – uczynili to w bardzo dobrym stylu. Już w premierowej odsłonie wyrobili sobie trzybramkową przewagę, a na szczególne uznanie zasługuje trafienie na 4:1 Adriana Bieleckiego, który posłał kapitalnego woleja i pokonał Adama Sabalę. Ale być może ten gol trochę uśpił prowadzących, bo w końcówce pierwszej części to spotkanie zaczęło im się wymykać. Zamiast spokojnej kontroli, dali sobie wbić dwie bramki, co sugerowało, że Szewnica wraca do żywych! Ale jak pokazała druga połowa – było to jedynie myślenie życzeniowe. Mistrzowie drugiej ligi popełniali dziś wiele takich błędów, których zwykle nie robią, a poza tym mieli spore problemy z upilnowaniem niezwykle aktywnego Piotrka Bobera. Napastnik Show Teamu miał bezpośredni udział przy trzech z czterech goli, jakie jego zespół zainkasował w drugiej połowie. I tak z wyniku 4:3 zrobiło się 8:3. Tutaj żadna krzywda graczom Przemka Matusiaka nie mogła się już wydarzyć, a jedyne na co było stać Szewnicę, to bramka na otarcie łez autorstwa Arka Michalika. Możemy oczywiście gdybać, na ile procent zagrali tutaj przegrani. Czy mając świadomość, że nie trzeba grać na maksimum możliwości, faktycznie tyle z siebie dali? Mimo wszystko można być niemal pewnym, iż chcieli ten udany dla siebie sezon zakończyć mocnym akcentem. Tyle że rywal po prostu im na to nie pozwolił. Oddajmy Show Teamowi, że dziś zagrał świetne zawody a wiele bramek padło po takich strzałach, które przez cały sezon chłopakom wejść nie chciały. Chyba taki mecz po prostu im się należał. Oby w kolejnej edycji prezentowali się tak co tydzień. Natomiast wracając do Szewnicy, to składamy na ich ręce gratulacje. Jak się okazało – poza pierwszym i ostatnim meczem, wykazali się najrówniejszą formą spośród wszystkich ekip i zasłużenie zgarnęli złoto. Oczywiście gdzieś kołaczą nam się pytania, jak będą sobie radzić w elicie gdy od czasu do czasu zabraknie im Adama Michalika, ale mają sporo czasu, by antidotum znaleźć zawczasu. Od kolejnego sezonu dzieli nas kilka dobrych miesięcy i jesteśmy przekonani, że ten okres wykorzystają optymalnie. Zwłaszcza, że jak pokazuje choćby przykład Black Dragons – przejście z drugiej ligi do pierwszej, wcale nie musi być bolesne 😉

Statystyki z powyższych spotkań zostały już uzupełnione w raportach. Jeśli ktoś widzi jakiś błąd, to dajcie znać. A kto chciałby się naocznie przekonać, jak wyglądały dzisiejsze mecze, to zapraszamy do obejrzenia retransmisji. Przy okazji zachęcamy, by zostawić łapkę w górę pod filmem, a kto jeszcze nie jest naszym subskrybentem, to ma ku temu kolejną szansę. Dziś wpadły nam dwie subskrypcje i łącznie jest ich 197! Do 200 brakuje bardzo niewiele… 😉

Dodaj komentarz